Marcin Zimoń po wygranej ŁKS z Wartą: "W pierwszych minutach zagraliśmy nerwowo"

- W pierwszych minutach zagraliśmy nerwowo. Nie wiem, skąd takie zdenerwowanie u moich kolegów - mówi po wygranej z Jutrzenką Warta Marcin Zimoń, obrońca ŁKS Łódź
Stoper ŁKS Marcin Zimoń w 45. minucie wygranego 3:0 meczu z Jutrzenką Warta sfaulował w polu karnym Marcina Czajczyńskiego. Sędzia Tomasz Krawczyk bez wahania podyktował rzut karny, ale na szczęście Adam Sekuterski obronił strzał Rafała Różyckiego z jedenastu metrów. - Nie wiem, czy był karny, ale moim zdaniem sędzia nie musiał go odgwizdywać. Na pewno wystawiłem rękę, a napastnik Jutrzenki sprytnie wykorzystał moje niefortunne zachowanie, dlatego trudno mi obiektywnie skomentować całe zajście - mówi Zimoń.

Obrońca ŁKS ocenia też grę drużyny: - W pierwszych minutach zagraliśmy nerwowo. Nie wiem, skąd takie zdenerwowanie u moich kolegów. Bramka Pawła Hajduczka nieco uspokoiła grę, a do tego Adam wyszedł obronną ręką z rzutu karnego. Po jego interwencji i szybko zdobytym golu przez Olafa Okońskiego na początku drugiej połowy graliśmy już o niebo lepiej. To efekt tego, że mamy w zespole takich piłkarzy jak Adrian Kasztelan i Paweł Hajduczek. Pierwszy zaliczył trzy asysty, a Paweł strzelił dwa gole. W niedzielę zagramy u siebie z KS Paradyż, a to będzie spotkanie o tak zwane sześć punktów, bo nasza ewentualna wygrana sprawi, że rywalom odskoczymy na dziewięć punktów.

Więcej o: