ŁKS już szuka piłkarzy na III ligę. Kto odejdzie?

Choć do zakończenia sezonu zostało jeszcze dużo czasu, w ŁKS już myślą o III lidze.
ŁKS ma jeszcze do rozegrania dziesięć spotkań do końca sezonu, ale tylko kataklizm mógłby odebrać mu awans. W klubie są przekonani, że przed końcem maja drużyna zapewni sobie jedno z dwóch pierwszych miejsc gwarantujących promocję do wyższej klasy. - Jesteśmy blisko III ligi, dlatego myślimy już o budowie nowego zespołu - przyznaje Łukasz Bielawski, prezes ŁKS-u. Według niego jeszcze w maju poznamy nazwiska nowych ełkaesiaków. - Mamy deklarację trenera Robaszka, że po meczu z Mierzynem [31 maja - red.] przedstawi listę graczy, których chciałby mieć w drużynie w nowym sezonie. Do tej pory nie zostanie ujawnione żadne nazwisko - zapowiada prezes.

Nieoficjalnie można jednak usłyszeć, że ŁKS planuje pozyskać pięciu lub sześciu nowych zawodników. Wzmocnienia są niezbędne, bo w nowym sezonie w III lidze prawdopodobnie zagra trzech spadkowiczów z II ligi grupy wschodniej (Radomiak, Pelikan Łowicz, Świt Nowy Dwór), rezerwy Legii Warszawa i Widzewa oraz Polonia Warszawa, która jest bliska awansu.

Według Bielawskiego trener Wojciech Robaszek z Tomaszem Salskim i Wiesławem Pokrywą bacznie obserwowali grę zawodników występujących nie tylko w trzeciej czy czwartej, ale też w drugiej lidze. Po dotychczasowych spotkaniach szczególnie w rundzie rewanżowej widać, że wzmocnień wymaga każda formacja. - Nawet pozycja bramkarza - przyznaje prezes ŁKS-u. Podobno chodzi o piłkarzy m.in. Warty Sieradz, Zawiszy Rzgów i Sokoła Aleksandrów. W tym ostatnim gra Piotr Klepczarek, wychowanek klubu z al. Unii. Wiosną jest częstym gościem na stadionie. - Przychodzę kibicować Pawłowi Hajduczkowi, który jest moim przyjacielem - tłumaczy. Przed sezonem Klepczarek był jednym z głównych kandydatów do gry w ŁKS, ale ostatecznie wybrał grę w trzeciej lidze. Jest szansa, że wróci.

Skoro przyjdą nowi piłkarze, to trzeba znaleźć dla nich miejsce. Po wypowiedzi Bielawskiego można dojść do wniosku, że niepewny jest los m.in.: Jakuba Wojtysiaka, Michała Bielickiego, Łukasza Adamskiego, Olafa Okońskiego i Radosława Surowca. Prezes ŁKS nie ukrywa, że lista odejść może być nieco dłuższa, bo wszystko będzie zależało od majowo-czerwcowych zakupów.

Spokojni o swoją przyszłość mogą być Konrad Przybylski, Szymon Salski, Marcin Zimoń, Adrian Filipiak, Adrian Kasztelan, Paweł Hajduczek, Aleksander Ślęzak, Adam Patora i Dawid Sarafiński.

W czerwcu kończy się też kontrakt trenerowi Robaszkowi. Przed sezonem Salski zapowiadał, że bardzo chciałby, aby Robaszek został polskim Aleksem Fergusonem i pracował w ŁKS-ie nawet ćwierć wieku. To jednak mało realne, gdyż drużyna w rundzie jesiennej spisuje się słabiej niż na początku sezonu. Dlatego ostatnie spotkania będą testem nie tylko dla zawodników, ale i szkoleniowca.