Trenerski dwugłos po meczu ŁKS - Orzeł Nieborów

- ŁKS to klub profesjonalny, a Orzeł to z kolei typowo klub amatorski - tak tłumaczy porażkę z ŁKS Zbigniew Czerbniak, trener Orła Nieborów
Zbigniew Czerniak, trener Orła Nieborów, po meczu z ŁKS przyznaje, że porażka 0:5 mówi sama za siebie. - To było zderzenie malucha z ciężarówką. Przypomnę, że ŁKS to klub profesjonalny, a Orzeł to z kolei typowo klub amatorski - tłumaczy Czerbniak. - Szkoda, że przeciwko łodzianom nie mogło zagrać dwóch naszych najskuteczniejszych zawodników. Dawid Sut jest najlepszym strzelcem naszego zespołu, a Krystian Siatkowski to wprawdzie jeszcze młodzieżowiec, ale jest już kluczowym zawodnikiem.

I dodaje: - Na usprawiedliwienie postawy moich zawodników powiem tylko, że rozegranie już grubo ponad 30 spotkań w amatorskim klubie to wyczyn naprawdę godny podziwu. Nie ukrywam, że będzie nam coraz trudniej grało się w lidze, bo w kadrze mam coraz mniej zawodników. Otrzymałem sygnał, że czterech moich piłkarzy będzie pracować na popołudniowej zmianie, dlatego na najbliższych zajęciach będzie ich zaledwie ośmiu.

W odmiennym nastroju był Wojciech Robaszek, trener ŁKS. - W dwu meczu z Orłem wynik 12:1 to bardzo dobre osiągnięcie - przyznaje. I dodaje, że w pierwszej połowie jego zespół chciał pokazać, jaką siłą dysponuje. - Uważam, że przy panującym upale dwubramkowa przewaga potwierdziła naszą dominację. Druga połowa miała swojego bohatera. To Dawid Sarafiński, który strzelił dwa gole i wyleciał z boiska. Pierwszą bramkę zdobył w typowy dla siebie sposób, po w indywidualnej akcji, w której ograł trzech rywali. Później strzelił drugiego gola w bardzo podobny sposób. W mojej ocenie przeciwnik uderzył Dawida, dlatego jestem zdziwiony, że został ukarany drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartka.

Wprawdzie spotkanie nie było zbyt ostre, ale trenera Robaszka zmartwiał liczba pięciu kartek jego zawodników. - Nie wiem w tej chwili kto, ale na pewno któryś z moich graczy będzie musiał pauzować w kolejnym meczu - przyznaje.

Szkoleniowiec ŁKS był zadowolony z występu Damiana Kopy, który strzelił swojego pierwszego gola. - Damian w poprzednim meczu z Nerem Poddębice dal już sporą jakość drużynie, a w spotkaniu z Orłem potwierdził, że jego talent rozwija się prawidłowo - kończy szkoleniowiec łodzian.