Po pierwszych testach w ŁKS Łódź. Jak zagrali sprawdzani piłkarze?

Ośmiu zawodników przyjechało do ŁKS na testy. - To nie koniec, bo nazwisk na naszej liście jest dwa, trzy razy więcej - przyznaje Łukasz Bielawski, prezes klubu z al. Unii.
We wtorek ruszyła rekrutacja do trzecioligowego ŁKS. Wprawdzie szefowie klubu z al. Unii zapewniają, że nikogo jeszcze nie skreślają, ale o miejsce w kadrze zespołu na nowy sezon trzeba będzie mocno powalczyć.

Pierwsze testy przeprowadzono na boisku przy ul. 6 Sierpnia. Zobaczyliśmy na nich Przemysława Różyckiego (Warta Sieradz), Krystiana Wojtczaka (Zawisza Rzgów), Macieja Kowalczyka (MKS Kutno), Jacka Karbowniaka (Pilica Białobrzegi), Łukasza Grube (Zagłębie Sosnowiec), Oskara Osowskiego, Damiana Pawlaka i Damian Biedrzyńskiego (wszyscy Sokół Aleksandrów Łódzki). Niektórych piłkarzy nie trzeba przedstawiać, gdyż są wychowankami ŁKS. Przy al. Unii uczyli się grać Wojtczak, Różycki czy Karbowniak.

Spotkanie oglądał Andrzej Pyrdoł, były trener ŁKS, którego działacze klubu z al. Unii poprosili o pomoc przy ocenie testowanych zawodników. - Nie chciałbym być źle odebrany, ale moim zdaniem obecna defensywa wymaga rekonstrukcji, bo na trzecią ligę niektórzy są zbyt wolni - tak Pyrdoł komentował dużą liczbę testowanych obrońców. I dodaje, że pozytywne wrażenie zrobił napastnik Różycki, który do momentu kontuzji był czołową postacią meczu. - To ciekawy piłkarz, dobrze wyszkolony techniczne, a do tego byłby idealnym pomocnikiem dla Pawła Hajduczka w konstruowaniu akcji - asekuruje się były trener ŁKS.

Z kolei Tomasz Salski z zarządu klubu przyznaje, że podobała mu się gra prawego pomocnika Wojtczaka. Pomocnik Zawiszy Rzgów nie tylko imponował dobrymi warunkami fizycznymi, ale najbardziej mocnymi, dokładnymi zagraniami w pole karne. Salski chwalił też grę Karbowniaka, który ma za sobą występy m.in. w Młodej Ekstraklasie w Polonii Warszawa oraz w Legionovii. To zła wiadomość dla Radosław Jurkowskiego i Piotra Słyścio, którzy do tej pory byli etatowymi zawodnikami grającymi po prawej stronie boiska. Co ciekawe, Karbowniak do Łodzi przyjechał z Warszawy, gdzie na co dzień mieszka.

Dobrze zaprezentował się Damian Pawlak, który ma już za sobą staż w seniorskiej drużynie z al. Unii. Rozczarował za to Łukasz Grube z drugoligowego Zagłębia Sosnowiec, który z każdą kolejną minutą grał coraz słabiej.

Pyrdoł twierdzi jednak, że trudno ocenić zawodników po jednym sparingu. - Nie wiem, jakie możliwości ma klub z al. Unii, ale aby wydawać obiektywną opinię, należy piłkarza obserwować na kilku treningach i sprawdzić przynajmniej w dwóch, trzech meczach kontrolnych - wyjaśnia.

Wracając do sparingu, po kwadransie testowani piłkarze prowadzili 4:0, a na początku drugiej połowy po skutecznym wykonaniu przez Rożyckiego rzutu karnego było nawet 5:1 (skończyło się 5:7). - Na szczęście wrzuciliśmy drugi bieg i wygraliśmy - przyznaje Hajduczek. To zasługa przede wszystkim Dawida Sarafińskiego i Michała Mordalskiego, strzelca trzech goli.