Trener ŁKS nie podał po meczu ręki rywalowi. Dlaczego?

- Będą latem wzmocnienia, ale także będziemy z niektórymi zawodnikami się żegnać - przyznaje po ostatnim meczu ŁKS w IV lidze Wojciech Robaszek, trener łodzian
Dla Mariusza Wilkowieckiego, trenera Widoku Skierniewice, spotkanie z ŁKS było ważne z kilku powodów. Po pierwsze, był to ostatni mecz pod jego kierunkiem, bo po sezonie będzie pracował w polskiej filii szkółki piłkarskiej AC Milan. Po drugie, tylko wygrana przedłużała szanse Widoku na trzecie miejsce w tabeli. Ostatecznie jego podopieczni przegrali z ŁKS 1:3, dlatego Wilkowiecki nie miał zbyt wesołej miny po meczu. - Mówi się trudno. Ważne, że spotkanie mogło się podobać kibicom, choć wynik został nieco zniekształcony. Tym bardziej że nie zasłużyliśmy na tak wysoką przegraną. ŁKS pokazał się jako drużyna waleczna, potraktował spotkanie bardzo prestiżowo. Co z tego, że prowadziliśmy po fajnym golu Dawida Stefaniaka, a w drugiej połowie mieliśmy dwie sytuacje do podwyższenia wyniku. Ale jak to w piłce bywa, po rykoszetach obraz gry się zmienił - mówi.

I dodaje: - Cieszy mnie to, że zagraliśmy do końca, bez względu na wynik z meczu w Strykowie, a moi piłkarze dali z siebie wszystko, ale polegli z honorem.

Trener Wojciech Robaszek po meczu odebrał mnóstwo gratulacji, bo dotrzymał słowa, że wiosną jego drużyna nie przegra meczu w lidze. - To supersprawa, choć Widok po pierwszej połowie prowadził 1:0. W przerwie dokonałem czterech zmian i one odmieniły obraz gry. Łukasz Adamski zdobył swojego pierwszego gola w lidze i jego bramka mnie bardzo cieszy. Co ciekawe, on nie otrzymuje żadnych pieniędzy z klubu. To supermotywator, dlatego bardzo fajnie z takim człowiekiem pracować - dodaje Robaszek i podkreśla, że od poniedziałku piłkarze mają wolne, a na pierwszych zajęciach spotkają się 9 lipca.

Robaszek nie ukrywa, że w drużynie latem nastąpią zmiany. - Będą wzmocnienia, ale także będziemy z niektórymi zawodnikami się żegnać - mówi. - Na razie o liczbie odejść i przyjść nie chcę mówić, bo cały czas trwają rozmowy z kandydatami do drużyny.

Po meczu Robaszek nie podał ręki szkoleniowcowi Widoku. Dlaczego? - Latem ubiegłego roku w czasie rozmów z działaczami ŁKS o moim zatrudnieniu pan Wilkowiecki wysyłał mi wiadomości, że chce być moim asystentem. A zarazem do szefów klubu z al. Unii pisał SMS-y, że jestem słabym trenerem, a on jest dużo lepszym szkoleniowcem i to on powinien prowadzić pierwszy zespół. Dlatego po meczu do pana Wilkowieckiego przesyłam tylko informację, że trenerem, zawodnikiem czy nawet politykiem się bywa, a człowiekiem się jest. Mam nadzieję, że zrozumie, dlaczego byłem wobec niego teraz oschły.