Grałeś w ekstraklasie i w przeszłości w ŁKS? Klub na ciebie czeka

Janusz Dziedzic wraca do ŁKS. W poniedziałek 34-letni napastnik ma trenować z drużyną z al. Unii. Jeśli porozumie się z działaczami, to pomoże ŁKS
PIŁKA NOŻNA. Po pozyskaniu Szymona Gąsińskiego, który po opuszczeniu ŁKS wiele lat temu grał w ekstraklasie w trzech klubach, oraz Krzysztofa Brodeckiego, który w najwyższej klasie rozgrywkowej bronił barw Widzewa, działacze z al. Unii namawiają do powrotu Janusza Dziedzica.

Ten 34-letni dziś napastnik w przeszłości grał i strzelał gole m.in. dla Arki Gdynia i GKS Bełchatów. Na koncie ma 91 występów w ekstraklasie i 20 bramek.

W ostatnim sezonie Dziedzic występował w I lidze w Wiśle Płock. Grał regularnie - zaliczył 25 meczów i strzelił pięć goli. Teraz jest gotów grać w trzeciej lidze. - Latem skończył mi się kontrakt z Wisłą. Chętnie pomogę ŁKS w awansie do drugiej ligi - mówi "Wyborczej" piłkarz, który w przeszłości występował już w zespole z al. Unii.

To było 15 lat temu, a nastoletni Dziedzic zaliczył wtedy 13 spotkań w ekstraklasie. - Z obecnego ŁKS znam Pawła Hajduczka, Brodeckiego i Gąsińskiego - dodaje piłkarz.

W kadrze łodzian jest już kilku napastników. To Kamil Curpiak, Adam Patora, Michał Zaleśny, Artur Golański i Przemysław Różycki. Trener Wojciech Robaszek nie ukrywał jednak, że potrzebuje jeszcze jednego piłkarza do ataku, takiego, który mógłby się stać jego liderem.

Długo mówiło się o Jakubie Grzegorzewskim, który jednak okazał się za drogi dla ŁKS i wybrał MKS Kluczbork. Padło też nazwisko Mariusza Soleckiego, ale i on - jak twierdzą działacze - miał zbyt wygórowane żądania i będzie grał w Omedze Kleszczów. Z kolei Łukasz Staroń poszedł do Stali Stalowa Wola.

Teraz kolej na Dziedzica. - W ŁKS jest kilku napastników, ale rywalizacja mnie motywuje. W poniedziałek będę na treningu i z szefami klubu będę rozmawiać o mojej przyszłości - mówi piłkarz.

To z pewnością nie koniec ruchów transferowych w ŁKS. Celem drużyny jest awans, dlatego działacze szukają piłkarzy z przeszłością w ekstraklasie, a do tego związanych kiedyś z klubem.

Od poniedziałku z zespołem trenować ma już Arkadiusz Mysona, a nie jest wykluczone, że do ŁKS dołączą też Robert Sierant i... Rafał Niżnik. 39-latek, były lider ŁKS, wrócił na stałe do Łodzi. Nieoficjalnie wiadomo, że działacze sondowali już możliwość jego zatrudnienia, ale decyzja o zaproszeniu byłego mistrza Polski na trening jeszcze nie zapadła.

W sobotę podopieczni trenera Wojciecha Robaszka mieli rozegrać drugi sparing z rezerwami Śląska Wrocław. W środę pokonali ich 2:1. Do rewanżu jednak nie dojdzie, bo po ostatnich opadach deszczu murawa boiska w Gutowie Małym nie nadaje się do gry.

Ełkaesiacy będą więc trenować w Łodzi.

Więcej o: