Arkadiusz Mysona... trenerem ŁKS? "Andrzej Kretek często mnie pyta o zmiany"

- Chciałbym szybko wrócić na boisko, bo na ławce są jeszcze większe nerwy niż na murawie - tłumaczy Arkadiusz Mysona, asystent trenera ŁKS
Przed meczem z Lechią Tomaszów rozgrzewkę piłkarzy ŁKS poprowadził nie trener Andrzej Kretek, lecz... Arkadiusz Mysona. Podczas prezentacji drużyn spiker przy nazwisku pomocnika ŁKS dodał, że jest asystentem pierwszego trenera. - Na razie leczę kontuzję, ale jestem też drugim trenerem - wyjaśnia Mysona. - Trener Kretek czasami mnie pyta, jakich dokonać zmian. Wiadomo, że decydujące zdanie ma pierwszy trener, ale jego zapytania to chyba efekt tego, że jest krótko w naszym klubie i chciałby coś więcej wiedzieć o zawodnikach. Nie ukrywam, że chciałbym jednak szybko wrócić na boisko, bo na ławce są jeszcze większe nerwy niż na murawie - tłumaczy.

Według Mysony początek spotkania w wykonaniu łodzian nie był zbyt dobry. - Styl nie jest jednak ważny, bo liczy się kolejne wyjazdowe zwycięstwo. Mamy kolejne trzy punkty i zbliżyliśmy się do czołówki ligowej tabeli - argumentuje.

Pomocnik ŁKS do treningu wraca we wtorek i chciałby zagrać przeciwko Świtowi Nowy Dwór Mazowiecki. - Nie będę jednak podbiegał do ławki rezerwowych, aby skonsultować swoje spostrzeżenia z trenerem Kretkiem, ale będę za to starał się podpowiadać młodym zawodnikom na boisku, jak mają grać - dodaje Mysona.