Ważny dla ŁKS pomocnik wreszcie gotowy do gry

Tomasz Kowalski wraca do kadry ŁKS-u, ale mecz z Pelikanem Łowicz zacznie na ławce rezerwowych.
PIŁKA NOŻNA. Kowalski latem został wypożyczony z SMS-u Łódź, do końca roku, z opcją przedłużenia do końca sezonu. W zespole z al. Unii rozegrał jednak tylko dwa mecze, a powodem była kontuzja kolana. 16 sierpnia, w spotkaniu z Omegą Kleszczów, naciągnął więzadła w kolanie. - Nie było go prawie dwa miesiące, dlatego cieszę się, że już z nami trenuje - przyznaje Andrzej Kretek, szkoleniowiec łodzian.

Młody pomocnik ćwiczy już z pełnym obciążeniem. - Nic mi już nie dolega. Nie mogę się doczekać, kiedy zagram w meczu ligowym - mówi piłkarz. Trener Kretek studzi nieco emocje i przyznaje, że jeżeli nic złego się nie przytrafi, to w meczu z Pelikanem Kowalski usiądzie na ławce rezerwowych. - Nie chcę zbyt szybko wprowadzić go w pełny rytm meczowy, aby uraz się nie odnowił - argumentuje. Dodaje, że w spotkaniu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, które rozegrane zostanie za dwa tygodnie, Kowalski powinien znów pokierować grą drugiej linii łodzian.

Aby osiągnąć sukces w Łowiczu, łodzianie muszą zagrać lepiej niż przeciwko Świtowi Nowy Dwór Mazowiecki. Trener Kretek nie może jednak wystawić optymalnego składu. Wprawdzie Adrian Kasztelan wraca do zdrowia, ale wciąż jeszcze nie jest w pełni sił. Zabraknie pauzującego za kartki Aleksandra Ślęzaka. Kto go zastąpi w roli defensywnego pomocnika? - Znów coś wymyślę - mówi tajemniczo Kretek. Wybór ma większy niż tydzień wcześniej, ponieważ po pauzie za kartki wracają Dawid Sarafiński i Jacek Karbowniak.