Czy ŁKS odrobi 13 punktów straty do lidera? Były trener wierzy, że tak

- Jestem pewny, że ŁKS zagra w barażu o awans do II ligi - uważa Grzegorz Wesołowski, były piłkarz i trener drużyny z al. Unii.
PIŁKA NOŻNA. Po 15 kolejkach piłkarze ŁKS tracą 13 punktów do Radomiaka, lidera III ligi. To dużo, dlatego cel, jakim jest awans rok po roku, jest zagrożony. - Na sto procent jestem pewny, że ŁKS odrobi straty i jednak zagra w barażu. Radomiak nie będzie miał już tak drugiej udanej rundy, jak obecna - twierdzi Wesołowski.

Do końca sezonu pozostało 19 kolejek (dwie jesienią), a w walce o pierwsze miejsce powinno liczyć się pięć klubów: Radomiak (38 pkt), Ursus, ŁKS (po 25), Broń Radom i Pelikan Łowicz (po 22). Łodzianie będą mogli liczyć na korzystne dla siebie wyniki na innych stadionach. Początek sezonu ŁKS miał bardzo przeciętny, bo w siedmiu meczach zdobył zaledwie dziewięć punktów. Po przyjściu trenera Andrzeja Kretka drużyna nie przegrała ośmiu kolejnych spotkań, w pięciu z nich nie tracąc gola. - I właśnie w słabym początku sezonu opieram swoją wiarę - argumentuje Wesołowski. - Gdyby obecną dyspozycje ełkaesiaków dało się przełożyć na początek sezonu, strata punktowa na pewno byłaby znikoma. Nie zapomnijmy o innych zespołach - Ursusie, Broni czy nawet Pelikanie, które będą starały się odebrać punkty Radomiakowi - uzupełnia. Jego zdaniem po ostatnim jesiennym meczu przewaga Radomiaka może jeszcze stopnieć.

Działacze klubu z al. Unii uważają, że strata zaledwie 10 punktów byłoby dobry prognostykiem przed runda rewanżową. - Poczekajmy spokojnie na rozwój wypadków. Przed nami dwie kolejki. Dopiero po meczu z Ursusem zapadną decyzje, w którym kierunku pójdziemy - zapowiada Łukasz Bielawski, prezes ŁKS.

O jakie decyzje chodzi? Przede wszystkim o to, czy zespół zostanie zimą wzmocniony, czy część piłkarzy będzie musiała odejść, a wtedy rozpocznie się budowa drużyny na następny sezon. Wesołowski odradza jednak zimową rewolucję kadrową. - Obecna kadra wymaga tylko kosmetycznych zmian, aby skutecznie mogła zawalczyć o awansu - podpowiada. - I co ważne, należy skorzystać zawodników, których wskaże szkoleniowiec, a nie podpowiedzą menedżerowie.

Spokojny jest trener Kretek, który przyznaje, że nie lubi dzielić skóry na niedźwiedziu. - Nie myślę jeszcze, co będzie się działo wiosną, bo dla mnie ważne są teraz dwa ostatnie jesienne mecze. Do końca rundy nie zejdzie z nas powietrze, a w każdym meczu będziemy grać o zwycięstwo. Wierzymy do końca, że przed zimą odrobimy nieco straty - zapewnia.

Aby awansować do II ligi, nie wystarczy tylko wygrać grupę łódzko-mazowiecką. Następnie trzeba pokonać mistrza innej grupy III ligi. W PZPN rozlosowano już pary barażowe. Mistrz grupy łódzko-mazowieckiej zagra z najlepszym zespołem w grupie małopolsko-świętokrzyskiej. Po 14 kolejkach prowadzi w niej Wisła Sandomierz (34 pkt), która wyprzedza o trzy punkty Granat Skarżysko-Kamienna.