Ursus Warszawa - ŁKS. Mecz pożegnań i zmian

ŁKS zakończy tegoroczne rozgrywki ligowe w mocno zmienionym składzie. Piłkarze zapowiadają jednak, że chcą zdobyć punkty w spotkaniu z wiceliderem tabeli.
Po przegranej z Bronią Radom (1:2) sytuacja ŁKS w tabeli stała się nieciekawa. Podopieczni trenera Andrzeja Kretka mocno ograniczyli szanse na pierwsze miejsce, gdyż do prowadzącego w tabeli Radomiaka tracą już 14 punktów. - Z podsumowaniem rundy należy wstrzymać się do jej zakończenia - twierdzi Łukasz Bielawski, prezes ŁKS. Dodaje, że nie można już kapitulować, bo zostało jeszcze 18 spotkań i wszystko się może zdarzyć. Z kolei trener Kretek przyznaje, że w piłce nie brakuje niespodzianek, a taką ma być wygrana z Ursusem, wiceliderem tabeli.

Trener ŁKS po porażce z Bronią zdecydował się na dokonanie kilku zmian w wyjściowej jedenastce. W bramce Adam Sekuterski ma zastąpić Szymona Gąsińskiego. - To nie koniec retuszy w składzie, ale o pozostałych zmianach nie chcę teraz mówić - dodaje Kretek. Wiadomo, że z powodu odnowienia się urazu pięty nie zagra Adrian Kasztelan, a z powodów rodzinnych - Przemysław Różycki.

Sobotni mecz będzie też szczególny dla Ariela Jakubowskiego, trenera Ursusa, który z ŁKS zdobył tytuł mistrza Polski w 1998 roku. - To dla mnie spore przeżycie, bo nigdy wcześniej nie prowadziłem żadnej drużyny przeciwko swojemu dawnemu klubowi - przyznaje Jakubowski. Dodaje, że jego drużyna większość punktów zdobywała na wyjazdach. - Murawa na naszym stadionie jest idealna, spotkanie z ŁKS na pewno będzie więc sporym wydarzeniem, ale osobiście jestem dobrej myśli - twierdzi trener Ursusa. Początek meczu w sobotę o godz. 13.