Ursus Warszawa - ŁKS Łódź 2:0. Coraz mniejsze szanse na awans

W ostatnim w tym roku ligowym meczu piłkarze ŁKS Łódź przegrali w Warszawie z drugim w tabeli Ursusem i ponownie zmniejszyli swoje szanse na awans do drugiej ligi.
Spotkanie z Ursusem było jednym z lepszych ŁKS w tym sezonie, a pod wodzą Andrzeja Kretka chyba najlepszym. Co z tego, skoro łodzianie przegrali drugi mecz z rzędu i ponownie zmniejszyli szanse na awans. Co prawda strata do Radomiaka jeszcze się nie zwiększyła, ale ten swój pojedynek gra dopiero jutro i w przypadku wygranej będzie miał nad ŁKS aż 17 punktów przewagi.

O porażce ŁKS zdecydowały dwa poważne błędy. W 43. minucie Rafał Zaborowski huknął mocno z dystansu, Szymon Gąsiński sparował piłkę przed siebie, a obrońcy zagapili się i Przemysław Sztybrych zdobył gola. Drugi błąd przytrafił się w 84. minucie, gdy Patryk Kamiński wbiegł w pole karne, a ełkaesiacy, zamiast grać, niepotrzebnie sygnalizowali jego przewinienie. Sędzia nie zareagował, więc do biegnącego Kamińskiego wybiegł Gąsiński. Zawodnik gospodarzy wyłożył wówczas piłkę Sztybrychowi, który ustalił wynik.

Łodzianie też mieli swoje okazje, a najwięcej Łukasz Staroń. Napastnik ŁKS już w trzeciej minucie zdobył gola, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Później jeszcze dwa razy mógł zdobyć gola, ale był nieskuteczny. Najpierw z jego strzałem poradził sobie bramkarz gospodarzy, a w 45. min po dośrodkowaniu Kamila Cupriaka zabrakło mu milimetrów, by precyzyjniej uderzyć piłkę.

Po meczu Kretek przyznał, że było to najlepsze spotkanie ŁKS. Nie wiadomo jednak, co dalej czeka trenera. Łodzianie od poniedziałku będą trenować do połowy grudnia, a trener w między czasie będzie czekał na rozmowę z działaczami.

Ciekawostką było to, że mecz Ursusa z ŁKS poprowadził 32-letni... Turek, o nazwisku Yusuf Eren Yurtsever, którego na spotkanie delegował PZPN.

Ursus Warszawa - ŁKS Łódź 2:0 (1:0)

Bramki: Sztybrych (43., 84.)

ŁKS: Gąsiński - Filipiak, Salski, Sierant, Karbowniak (67. Golański) - Cupriak, Kowalski, Zimoń, Mysona (60. Sarafiński), Ślęzak - Satroń.