Siatkarka ŁKS po meczu z Pałacem: "Stać nas było na zwycięstwo"

- Gdybyśmy wygrały drugiego seta, to mecz rozstrzygnąłby się na naszą korzyść - mówi po pucharowym spotkaniu z Pałacem Bydgoszcz Agnieszka Wołoszyn, atakująca ŁKS Commercecon, która wyjątkowo wcieliła się w rolę rozgrywającej. Łodzianki minimalnie przegrały 2:3 i odpadły z rywalizacji
Siatkarki ŁKS to beniaminek I ligi, dlatego w meczu z ekstraklasowym Pałacem nie były stawiane w roli faworyta. Co więcej, przed spotkaniem kontuzji doznała Aleksandra Filip, jedyna rozgrywająca łódzkiej drużyny. Zastąpiły są atakująca Agnieszka Wołoszyn i przyjmująca Katarzyna Jaszewska. - Trochę już gram w siatkówkę i nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek grała jako rozgrywająca. Kasia raczej też nie - śmieje się Wołoszyn. - Niestety Oli bardzo brakowało na boisku. Jak by nie patrzeć, to doświadczona rozgrywająca.

ŁKS nie oddał zwycięstwa bez walki. Co prawda lepiej od Wołoszyn przy wystawie piłki radziła sobie Jaszewska, ale łodzianki grały bardzo dobrze. Skuteczny blok i atak z pierwszej piłki w połączeniu ze słabą postawą rywalek pozwolił im na zwycięstwa 25:17. Pałac odegrał się jednak w drugiej partii i choć miał już kilka piłek setowych, to wygrał dopiero na przewagi. Kolejne dwie partie były praktycznie bez historii, a każda z drużyn wygrała po jednym secie. W tie-breaku lepiej zagrały już bydgoszczanki i wygrały 3:2. - W pierwszym secie grałyśmy skoncentrowane, to była nasza siatkówka - ocenia Wołoszyn. - Tym bardziej że trener i zawodniczki z Bydgoszczy nie wiedzieli, jak jesteśmy w stanie zagrać. Było to dla nich duże zaskoczenie. Niestety nie wykorzystałyśmy drugiego seta. Wydaje mi się, że gdybyśmy wygrały, to mecz potoczyłby się już po naszej myśli. Niestety mamy jedną rozgrywającą, tak samo jak ja jestem jedyną atakującą w drużynie. Trzeba się z tym liczyć. Chwała trenerowi, że zdołał to wszystko posklejać. Jak widać, na ekstraklasę to nie wystarczyło.

Przed świętami Bożego Narodzenia Wołoszyn życzyła sobie i drużynie zdrowia. Wszystko po to, by kluczowej zawodniczce nie przydarzyła się kontuzja. Niestety Filip już na początku roku nabawiła się urazu, a to problem dla ŁKS. - Mamy jednak taki zespół, że musimy się kompletować i grać na maksa tak, jak potrafimy - mówi Wołoszyn. - Gdy trener powie, że trzeba grać na innej pozycji, to nie ma co wybrzydzać, tylko spróbować i dać z siebie wszystko.

Atakująca ŁKS podkreśla jednak, że jej drużynę stać było na zwycięstwo. - Cieszę się, że się nie poddałyśmy. Gdy w drużynie są problemy zdrowotne, to różnie się układa - mówi Wołoszyn. - W meczu z Pałacem nie przegrałyśmy 0:3 i szybko nie uciekłyśmy do domu. Musimy jednak do soboty potrenować, bo nie wiadomo, co będzie w kolejnym meczu z Silesią Volley Mysłowice.

ŁKS Commercecon Łódź - Pałac Bydgoszcz 2:3

Sety: 25:17, 24:26, 25:14, 8:25, 7:15

ŁKS: Suwińska (8), Ślęzak (11), Jaszewska (16), Kubieniec (11), Wołoszyn (14), Gajewska (4), Szyjka (libero) oraz Wasiak i Kucharczyk

Pałac: Polak (5), Biedziak (1), Misiuna (13), Twardowska (13), Skorupa (7), Czyżnielewska (14), Nowakowska (libero) oraz Dybek, Korabiec (libero), Fojucik (12) i Tomczyk