ŁKS znów pokonał Budowlanych. Niezwykły mecz w Toruniu

Niezwykłą dawkę emocji zaserwowały kibicom w Toruniu siatkarki Budowlanych i ŁKS Łódź. Łodzianki po dramatycznym tie-breaku wygrany 20:18 pokonały zespół gospodyń, inkasując cenne dwa punkty. Oba zespoły pokazały grę godną boisk ekstraklasy.
Spotkanie lepiej rozpoczęły łodzianki, które po skutecznych atakach Katarzyny Jaszewskiej i Klaudii Gajewskiej prowadziły 4:1. Torunianki szybko odrobiły straty dzięki zbiciom z drugiej linii Roksany Brzóski, jednak ich proste błędy zmusiły trenera Mariusza Soję do przerwania gry przy stanie 9:6 dla gości. W zespole Budowlanych uaktywniła się w ataku Katarzyna Bryda, ale coraz częściej odpowiadać jej zaczęła ze środka Gajewska. Po ataku Brzóski torunianki doprowadziły w końcu do remisu (13:13), a po ataku z obiegnięcia Eweliny Ryznar wyszły na prowadzenie 15:14. Łodzianki odrobiły blokiem straty, a po ataku z lewego skrzydła Jaszewskiej prowadziły już 19:17 i trener Soja poprosił o drugą przerwę. Po niej gospodynie znów doprowadziły do remisu (20:20), a łodzianki miały coraz większe problemy z przyjęciem zagrywki. Gdy Marlena Pleśnierowicz zgubiła blok rywalek, a Sandra Szczygioł wykończyła akcję było już 23:21 dla Budowlanych. Po chwili poprawiła Roksana Brzóska, a dwie piłki setowe łodzianki obroniły. Na atak Sandry Szczygioł nie znalazły już recepty i miejscowe wygrały 25:23.

Druga partia spotkania rozpoczęła się od błędów technicznych po obu stronach siatki i remisu 4:4. W zespole Budowlanych z dobrej strony pokazywała się Sandra Szczygioł, z kolei w drużynie ŁKS coraz częściej punktowała Karolina Suwińska. Po jej pojedynczym bloku ełkaesianki prowadziły już 10:6 i dalej powiększały przewagę. Mariusz Soja zareagował przy stanie 13:8 dla gości prosząc o przerwę. Po niej przez łódzki blok przebiła się wprowadzona w tym secie na boisko Ewelina Krzywicka, ale była to jedna z niewielu udanych akcji gospodyń w tym secie. Po ataku Klaudii Gajewskiej ŁKS prowadził już 16:9 i trener gospodyń zdecydował się na zmiany. Na boisku pojawiła się Aleksandra Theis, która próbowała obijać blok przyjezdnych i Budowlani odrobili kilka punktów, na co natychmiast zareagował Maciej Bartodziejski, prosząc o przerwę przy stanie 19:12 dla łodzianek. Doświadczony zespół gości już nie pozwolił na zniwelowanie ogromnej przewagi, którą sobie wypracował. Po atomowym zbiciu Karoliny Suwińskiej było już 22:15, dwa cenne punkty zdobyła Katarzyna Jaszewska, a seta wynikiem 25:17 zakończył atak w antenkę Krzywickiej.

Set trzeci torunianki rozpoczęły autowymi atakami i ŁKS szybko uzyskał prowadzenie 4:0, co spowodowało natychmiastową reakcję sztabu szkoleniowego Budowlanych. Gospodynie sprawiały wrażenie całkowicie zagubionych, a ełkaesianki po trzech atakach Klaudii Gajewskiej wygrywały już 7:0. Torunianki pierwszy punkt w tym secie zdobyły dopiero po ataku Roksany Brzóski z drugiej linii (1:8), jednak nadal nie były w stanie zatrzymać szalejącej na środku Gajewskiej. Po bloku Agnieszki Wołoszyn było już 12:2 dla przyjezdnych i zanosiło się na pogrom, torunianki jednak przypomniały sobie, jak się gra w siatkówkę i powoli odrabiały straty. Przy stanie 15:6 dla ŁKS na boisko powróciła Sandra Szczygioł, ale łodzianki były nie do zatrzymania. Skuteczne zagrywki Karoliny Suwińskiej sprawiły, że było już 20:7 dla przyjezdnych, potem ataki Jaszewskiej, błędy gospodyń i podopieczne trenera Macieja Bartodziejskiego wygrały tę partię wysoko do 10.

Pierwsza akcja czwartej partii mogła podobać się kibicom, długie wymiany, ataki z obu stron, w końcu pomyliła się w ataku Sandra Szczygioł. Torunianki w niczym nie przypominały zespołu z dwóch poprzednich partii, świetne ataki, ofiarna gra w obronie, ale i ŁKS nie zamierzał odpuszczać (4:4). Mecz mógł się coraz bardziej podobać, a gra obu zespołów faktycznie przypominała walkę drużyn aspirujących do gry w ekstraklasie. Łodzianki po atakach Agaty Kucharczyk i bloku Karoliny Suwińskiej wyszły na prowadzenie 9:5 i trener Mariusz Soja przywołał swoje zawodniczki do ławki rezerwowych. Gospodynie błyskawicznie odrobiły straty i walka rozpoczęła się od nowa. Ełkaesianki świetnie grały w obronie, podbijając mocne ataki Budowlanych, samemu kończąc kontrataki. Po ataku Agnieszki Wołoszyn było już 17:14 dla ŁKS, ale po chwili Roksana Brzóska obiła blok rywalek. Gdy w ataku pomyliła się Kucharczyk, na tablicy wyników widniał remis 19:19, łodzianki znów odskoczyły na dwa punkty, ale potrójny blok gospodyń znów doprowadził do remisu. Ciężar ataku w końcówce w zespole Budowlanych wzięły na siebie Katarzyna Bryda i Sandra Szczygioł, ale ŁKS miał na boisku doświadczone Jaszewską i Wołoszyn. Atak tej ostatniej dał łodziankom piłkę meczową (24:23), ale skutecznie odpowiedziała Bryda. W końcówce dwa ataki Sandry Szczygioł przedłużyły nadzieje torunianek na wygraną w tym meczu.

Decydującą partię lepiej rozpoczęły łodzianki, które po bloku na Katarzynie Brydzie prowadziły 3:1. Budowlane szybko jednak doprowadziły do remisu 5:5, mimo to zmiana stron boiska miała miejsce przy trzypunktowym prowadzeniu przyjezdnych. Gospodynie znów odrobiły straty, ale ŁKS nie rezygnował i po ataku Jaszewskiej prowadził 12:11. Sandra Szczygioł doprowadziła do remisu 13:13. W końcówce emocje sięgnęły zenitu, a mecz wygraną ŁKS-u zakończyła Katarzyna Jaszewska.

Budowlani Volley Toruń - ŁKS Commercecon Łódź 2:3

Sety: 25:23, 17:25, 10:25, 26:24, 18:20

Budowlani: Brzóska, Jarosiewicz, Pleśnierowicz, Bryda, Ryznar, Szczygioł, Bąkowska (libero) oraz Lewandowska, Krzywicka i Theis

ŁKS: Suwińska, Jaszewska, Kucharczyk, Wołoszyn, Gajewska, Filip, Szyjka (libero) oraz Ślęzak, Wasiak i Kubieniec

Więcej o: