ŁKS - Ursus Warszawa 2:2. Stary stadion przy al. Unii to już historia

ŁKS w sobotę rozegrał ostatni mecz przed własną publicznością na starym stadionie przy al. Unii. Piłkarze po remisie z Ursusem Warszawa 2:2 wspólnie z kibicami długo świętowali przy legendarnej Galerze, czyli trybunie, gdzie stoją najwierniejsi kibice łodzian
Ostatni mecz ŁKS na starym stadionie oglądał komplet publiczności i wszystko wskazywało, że będzie to piłkarskie święto Łodzi. Już przed meczem kibice wywiesili transparent z napisem: "Wychowankowie Galery" i wspomagali swoich piłkarzy głośnym dopingiem. ŁKS rzucił się do ataku, miał trzy rzuty rożne, ale żaden z nich nie zakończył się golem. Z kolei zawodnicy z Warszawy już w 10. minucie otworzyli wynik spotkania. W polu karnym Marcina Zimona ograł Jewgienij Radionov i strzelił obok Kołby.

Kilka minut później gola strzelił też ŁKS. Adam Patora wykorzystał świetną centrę Kamila Cupriaka, a bramka do złudzenia przypominała trafienie napastnika z ostatniego meczu z Bronią Radom. Do końca pierwszej połowy ŁKS miał przewagę. Łodzianie trzykrotnie próbowali pokonać bramkarza rywali. Dobre sytuacje miał Tomasz Kowalski, jednak albo nie trafiał w bramkę albo górą był golkiper rywali.

Łodzianie drugą bramkę strzelili w 27. minucie. Po rzucie rożnym piłka trafiła do Rodrigo, Brazylijczyk wycofał ją do Artura Golańskiego, a ten oddał precyzyjny strzał obok słupka. Bramkarz był kompletnie zaskoczony.

Wydawało się, że w drugiej połowie ŁKS również będzie dominował na boisku. Tymczasem gra z obu stron była nieatrakcyjna. Zamiast konstruktywnych akcji, drużyny sporo faulowały. O sobie dali znać także kibice ŁKS, którzy wywiesili kolejny transparent z napisem: "Jakby świat kończył się" i odpalili kilkanaście rac i świec dymnych. Sędzia na kilka minut przerwał spotkanie, a wszystko obserwował delegat PZPN. Chwilę po wznowieniu meczu z rożnego w pole karne zagrał Przemysław Sztybrych, a po raz drugi w siatce ŁKS piłkę umieścił Radionov. ŁKS co prawda rzucił się do odrabiania strat i mimo doliczonych ośmiu minut nie strzelił zwycięskiej bramki. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2 i było kolejnym po meczach z Pelikanem Łowicz i Lechią Tomaszów Mazowiecki, w którym podopieczni Marka Chojnackiego i Dariusza Bratkowskiego stracili gola na remis w ostatnich minutach.

Ostatni mecz w sezonie nie oznacza wolnego dla piłkarzy ŁKS. - Będziemy trenować do piątku, a przygotowania do nowego sezonu rozpoczniemy 1 lipca - mówi Chojnacki. - Transfery? Poszukujemy pięciu piłkarzy: czterech obrońców i defensywnego pomocnika.

Tomasz Salski, wiceprezes ŁKS, dodaje, że do 15 czerwca będzie wiedział, z którymi piłkarzami kontrakty zostaną przedłużone, a z kim klub się rozstanie. - Trenerzy obserwowali naszych piłkarzy od pierwszego meczu w rundzie wiosennej, dlatego mają rozeznanie - mówi działacz.

Sobotni mecz był ostatnim na starym stadionie przy al. Unii. Od przyszłego sezonu ŁKS ma grać na nowym obiekcie oddalonym kilkadziesiąt metrów dalej. Wszystko wskazuje jednak na to, że inauguracyjny mecz odbędzie się bez udziału publiczności ze względu na nie najlepsze zachowanie kibiców podczas spotkania z Ursusem. W grę wchodzi także kara finansowa. Co więcej, MOSiR zapewnił fanów ŁKS, że stowarzyszeniu kibiców przekaże krzesełka z legendarnej Galery.

ŁKS - Ursus Warszawa 2:2 (2:1)

Bramki: Adam Patora (13.), Artur Golański (27.) - Jewgienij Radionov (10., 85.)

ŁKS: Kołba - Karbowniak (89. Filipiak), Zimoń Ż, Ślęzak, Golański - Sarafiński Ż, Kowalski (73. Dynel), Bujalski, Rodrigo, Cupriak (64. Głowiński) - Patora

Ursus: Pusek - Skowroński, Bulik (39. Lesiak), Zaborowski Ż, Kabala, Cegiełka Ż, Sztybrych, Radomski (64. Malec), Kamiński Ż, Radionov, Zaradny (59. Łowicki)