ŁKS - Lechia Tomaszów. Mecz na szczycie trzecioligowej tabeli

W pierwszym w tym sezonie spotkaniu na swoim stadionie ŁKS zmierzy się z liderem tabeli III ligi.
Po pierwszej kolejce na prowadzeniu w łódzko-mazowieckiej grupie III ligi jest Lechia Tomaszów, która strzeliła Pilicy Białobrzegi aż sześć goli. Drugi jest Sokół Aleksandrów, a trzeci - dzięki pokonaniu Błękitnych Raciąż 3:1 - ŁKS. Sobotnie spotkanie powinno dać odpowiedź, czy efektowne wygrane to efekt wysokiej formy, czy raczej zasługa słabych przeciwników. - Nie taki diabeł straszny - ocenia Lechię Marek Chojnacki, trener ŁKS. - Goście nie zaprezentowali się tak tragicznie, jak by sugerował wynik, a spora liczba straconych goli to przede wszystkim efekt błędów w obronie - opowiada.

Czy zatem ŁKS stać na zwycięstwo? - Wystartowaliśmy bardzo dobrze, na boisku tworzymy kolektyw. Wprawdzie były jeszcze niedociągnięcia, ale gdy zagramy u siebie, ze wsparciem kibiców, będzie łatwiej o sukces - zapowiada Chojnacki. Łódzka drużyna jest niepokonana w lidze od dziesięciu spotkań.

Lechia latem wzmocniła się m.in. Pawłem Magdoniem i uważana jest za jednego z faworytów rozgrywek. - Najważniejsze, abyśmy zagrali na zero w tyłach - zaznacza Chojnacki. Będzie to trudne, bo rywal ma tak skutecznych piłkarzy jak Marcin Mirecki i Wiktor Żytek. Obaj w ligowej premierze strzelili po dwa gole.

Ich konfrontacja z Adamem Patorą zapowiada się bardzo ciekawie. - To napastnik kompletny, dobrze wyszkolony technicznie, ale ma jeden mankament: przestoje, jak w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu - ocenia Jarosław Dziedzic, były piłkarz ŁKS. - Ostatnio Adam ma sporą ochotę na kolejne gole, dlatego jestem ciekawy, jak wypadnie w konfrontacji z dwójką snajperów z Tomaszowa.

Sobotnie spotkanie rozpocznie się o godz. 17 na starym stadionie przy al. Unii. ŁKS ma zakaz organizacji imprez masowych, dlatego grę obejrzy nieco ponad 600 osób.

Więcej o: