ŁKS - Legia II Warszawa. Historyczne spotkanie przy al. Unii

Przed laty piłkarze ŁKS rywalizowali z Legią Warszawa o mistrzostwo. Teraz zagrają z jej rezerwami o trzecioligowe punkty. Ale ten mecz i tak przejdzie do historii.
Wprawdzie nowy obiekt przy al. Unii funkcjonuje już prawie dwa miesiące, ale kibice ŁKS oglądali na nim tylko jeden mecz swojej ulubionej drużyny. To towarzyskie spotkanie z Pogonią Lwów na otwarcie trybuny. Dziś piłkarze rozegrają tutaj pierwszy w historii oficjalny mecz o ligowe punkty. Rywal na inaugurację wydaje się wymarzony, oczywiście w trzecioligowej rzeczywistości - to drugi zespół Legii, czyli 10-krotnego mistrza Polski oraz 17-krotnego zdobywcy Pucharu Polski. Co ciekawe, rezerwy Legii w 1952 r. zagrały nawet w finale Pucharu Polski.

Po raz ostatni pierwsze drużyny ŁKS i Legii zmierzyły się w sezonie 2008/2009. Na stadionie przy al. Unii był bezbramkowy remis, a w rewanżu Legia wygrała u siebie 1:0 po golu samobójczym Roberta Sieranta w ostatniej minucie meczu. Z kolei łodzianie po raz ostatni pokonali Legię 19 sierpnia 2006 r. Było to na stadionie przy al. Unii po bramkach Ensara Arifovicia i Rafała Niżnika. ŁKS wygrał 2:1. Tamto spotkanie obejrzało 8 tys. widzów. W środę taka frekwencja jest niemożliwa, bo nowy obiekt przy al. Unii ma tylko jedną trybunę, na której może zasiąść 5,7 tys. widzów. Ale rekord trzeciej ligi - czyli 4 tys. kibiców na meczu - zapewne zostanie pobity. Organizatorzy meczu przygotowali bowiem prawie 5 tys. biletów.

Działacze ŁKS liczą na to, że uda się wypełnić całą trybunę, a przed meczem i w czasie przerwy w meczu przygotowano moc atrakcji. Kibicom czas umilą zespoły muzyczne, a w przerwie zaplanowano prezentację drużyny siatkarek, która jest murowanym faworytem do awansu do Orlen Ligi w nowym sezonie. Na stadionie otwarte zostaną też punkty gastronomiczne.

Wszystko wskazuje na to, że do Łodzi nie przyjedzie żaden z podstawowych zawodników stołecznego klubu. - W czwartek gramy mecz pucharowy z Lechią Gdańsk, dlatego wątpię, aby ktoś z pierwszego składu zagrał w Łodzi - informuje Izabela Kuś, rzeczniczka prasowa Legii. Kibice ŁKS na pewno będą więc żałować, że nie zobaczą na boisku Marka Saganowskiego. Wychowanek klubu z al. Unii też nie wybiera się do Łodzi.

Faworytem meczu jest ŁKS, który nie przegrał pięciu kolejnych spotkań i po ośmiu kolejkach zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Z kolei rezerwy Legii w lidze grają fatalnie, bo do tej pory wygrały dwa mecze i zajmują 12. miejsce z dorobkiem dziewięciu punktów.

Trener ŁKS Marek Chojnacki twierdzi, że nastroje i mobilizacja w drużynie są takie same jak przed każdym innym meczem. - Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy faworytami, ale należy pamiętać, że czasami ambicja czyni cuda. Gra z lepszym przeciwnikiem zawsze wyzwala dodatkowe siły i umiejętności - mówi. I dodaje, że przyjazd Legii, nawet jeśli to tylko rezerwy, będzie małym piłkarskim świętem przy al. Unii, szczególnie że mecz rozegrany będzie na nowym obiekcie.

Szkoleniowiec łodzian będzie miał do dyspozycji wszystkich pozostałych zawodników - z wyjątkiem kontuzjowanego Damiana Pawlaka. Mecz rozpocznie się o godz. 16.30.