ŁKS - Legia II Warszawa 0:2. Nieudana inauguracja na nowym stadionie miejskim

Nowy stadion przy al. Unii na razie nie jest szczęśliwy dla łódzkich drużyn. Przegrali na nim i rugbiści Budowlanych, i ŁKS
Pierwszy mecz ŁKS na nowym stadionie wywołał spore zainteresowanie. Na trybunie pojawiło się dokładnie 2855 kibiców, co jak na wczesną porę rozpoczęcia gry (o 16.30) i dzień roboczy było sporym osiągnięciem. Można było jednak odnieść wrażenie, że organizatorzy nie do końca byli przygotowani na taką frekwencję, ponieważ przed stadionem zrobił się zator. W konsekwencji ostatni fani weszli na stadion po kwadransie gry. Kilka minut przed pierwszym gwizdkiem włączył się alarm przeciwpożarowy, ale komunikat o ewakuacji został zignorowany. - To tylko próba systemu - tłumaczono.

Później rozpoczął się mecz. W składzie gości było kilku zawodników z kadry pierwszego zespołu, m.in. Arkadiusz Malarz. To dzięki niemu Legia zakończyła pierwszą połowę, prowadząc 1:0. Już w pierwszej połowie próbował zaskoczyć go Łukasz Dynel, ale jego strzał był niecelny. Następnie dobre szanse mieli Rodrigo i Adam Patora, jednak były bramkarz PGE GKS Bełchatów za każdym razem był bliżej piłki i wyjaśniał sytuacje. Łódzcy trenerzy, widząc nieporadność drużyny w ataku, zamienili miejscami Dynela z Patorą, jednak efektów nie było.

Goście grali spokojnie, czekali na swoją okazję. Doczekali się po błędzie Bartosza Placka, a 18-letni Adam Ryczkowski nie dał szans Michałowi Kołbie. Nie popisał się też Szymon Salski, który nie upilnował strzelca gola. Niewiele brakowało, a ŁKS przegrywałby 0:2, jednak Pablo Diego trafił piłką w słupek.

Znacznie przyjemniej było w przerwie spotkania, kiedy na boisku zaprezentowano drużynę siatkarek ŁKS, która zacznie występy w I lidze. Ale na tym atrakcje dla łódzkich kibiców się skończyły, ponieważ druga połowa była nudna. Warszawianie pilnowali wyniku, czekając na kontry. A że byli lepiej wyszkoleni technicznie, dominowali. Gospodarze stworzyli sobie niezłą okazję, jednak Artur Golański chyba przestraszył się Malarza, bo podał mu piłkę. Z rzutu wolnego strzelał też Mariusz Cichowlas, jednak kopnął tak niecelnie, że chyba ze wstydu założył koszulkę na głowę. Ełkaesiacy sprawiali wrażenie sparaliżowanych wydarzeniem. Po przerwie Dynel i Darius Cibulskas równocześnie chcieli wykonać aut, przez co wrzucili na boisko dwie piłki!

Gospodarzy dobił Michał Kopczyński, który po kontrze wykorzystał podanie Konrada Michalaka. Strata gola zupełnie podcięła skrzydła łódzkim zawodnikom, a rozczarowani kibice po raz pierwszy od dawna zaczęli wychodzić ze stadionu przed ostatnim gwizdkiem. Prowadzący w tabeli Sokół Aleksandrów i Lechia Tomaszów zremisowały swoje mecz, a łodzian wyprzedziła Polonia Warszawa.

ŁKS - Legia II Warszawa 0:2 (0:1)

Gole: Ryczkowski (32.), Kopczyński (76.)

ŁKS: Kołba - Placek, Ślęzak, Salski, Cibulskas - Sarafiński (70. Griżas), Cichowlas, Golański, Rodrigo (54. Serewaciński) - Patora (62. Ostalczyk) - Dynel (81. Kacela)