Stoper ŁKS uratował wygraną. "Zrobiłem to, co do mnie należało"

- Myślę, że w końcowych akcjach zabrakło nam cierpliwości - uważa Aleksander Ślęzak, stoper ŁKS.
W meczu Pelikana Łowicz z ŁKS w 93. minucie Michał Fabijański uderzył piłkę głową w kierunku bramki. Przeleciała ona nad zawodników i sprzed linii bramkowej wybita została przez Aleksandra Ślęzaka. Tym samym stoper ŁKS uratował wygraną, bo sędzia po tej akcji zakończył spotkanie. - Zrobiłem to, co do mnie należało - skromnie przyznał po meczu. - Piłka była przed moją nogą, wybiłem ją sprzed linii. Tylko się cieszyć, że nie straciliśmy bramki. Myślę, że w końcowych akcjach zabrakło nam cierpliwości. Mieliśmy fajne kontry, w których wychodziliśmy trzech na jednego, lub nawet czterech na dwóch, ale nie mogliśmy trafić do pustej bramki.

I dodaje: - Artur Golański mógł strzelić na 3:1, a później Rafał Serwaciński lepiej mógł dograć. Należy się więc cieszyć z wyniku 2:1 i iść dalej. Liga jest bardzo wyrównana, a patrząc na wyniki ostatniej kolejki, można dojść do wniosku, że każdy może wygrać z każdym.

Widzew Łódź - Stal Głowno. Transmisja wideo tylko na lodz.wyborcza.pl. Za darmo!