ŁKS - Warta Sieradz 0:3. Wstydliwa przegrana ŁKS

Wystarczyły trzy błędy w obronie, aby ŁKS przegrał z Wartą Sieradz 0:3.
Po meczu łodzianie byli wściekli, goście zaś szczęśliwi. - Trzy punkty zdobyte na takim terenie, na tak pięknym stadionie, smakują podwójnie - przyznał Piotr Kupka, trener Warty. Marek Chojnacki, szkoleniowiec ŁKS, niedawno jeszcze twierdził, że kłopoty zespołu zaczynają się wtedy, kiedy rywale pierwsi zdobędą bramkę. W sobotę to gospodarze powinni otworzyć wynik, ale po strzale Łukasza Dynela piłka odbiła się od poprzeczki, a po uderzeniu Dawida Sarafinskiego - od słupka. Po dobitce Adama Patory wreszcie wpadała do bramki, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. - Analizowaliśmy sytuację po meczu i nie byłem na spalonym - żalił się napastnik.

Niestety, słowa Chojnackiego się sprawdziły, bo po stracie gola przed przerwą ŁKS był już tylko tłem dla zaskakująco solidnej Warty. Bezradność, strach przed podjęciem decyzji - to największe bolączki drużyny. Słabo gra obrona, sypie się pomoc, a typowany na lidera Rafał Serwaciński szuka formy w rezerwach. Do tego dochodzi także fatalna skuteczność. To już czwarty mecz ŁKS bez gola. Trudno mieć pretensje do napastnika Patory, który dopiero w środę po przebytej chorobie wznowił treningi. W przerwie Chojnacki zdecydował się na zdjęcie z boiska Rodrigo. Zastąpił go Dominikas Griżas, ale grał równie słabo. Zawiódł też solidny dotychczas Mariusz Cichowlas.

Goście sprawniej i szybciej przeprowadzali akcje, częściej dochodzili do pozycji strzeleckich. W drugiej części kibice liczyli na przebudzenie ŁKS. Nic z tych rzeczy... Było jeszcze gorzej. Wprawdzie łodzianie próbowali stwarzać zagrożenie bramki, ale z każdą minutą widać było, że nie są w stanie niczego zmienić. Nic dziwnego, że kibice każde zagranie łodzian do tylu nagradzali gromkimi oklaskami. Zespół z Sieradza wygrał wysoko i zasłużenie.

Co było plusem ŁKS? Chyba tylko to, że piłkarze walczyli, nie odstawili nogi. Argumentów piłkarskich było jednak bardzo mało, a jedynym wyjątkiem był Sarafiński. W sobotę drużyna z al. Unii będzie miała okazje do rehabilitacji, bo zmierzy się z Wartą Działoszyn, która nie zalicza się do potentatów. Ale jej imienniczka z Sieradza też przyjechała do Łodzi po lekcję.

ŁKS - Warta Sieradz 0:3 (0:1)

Gole: M. Kobierski (26., 68.), Jezierski (90.+4)

ŁKS: Kołba - Pawlak, Ślęzak, Salski (71. Zimoń), Szumer - Dynel (46. Kacela), Ostalczyk, Cichowlas, Sarafiński. Rodrigo (46. Griżas) - Patora

Warta: Wlazłowski - P. Kobierski (68. Bartłoszewski), Krymarys, Nawrocki, Sosnowski - Szyc, Wałęski (80. Mitek), Jezierski, Stasiak (90. Pluta), Różycki - M. Kobierski (77. Narożnik)

Pozostałe wyniki: Energia Kozienice - Broń Radom 2:0, Błękitni Raciąż - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:5, Lechia Tomaszów - Ner Poddębice 1:3 (Mirecki - Kania, Pabjańczyk 2), Sokół Aleksandrów - Polonia Warszawa 1:0 (Michałek), Oskar Przysucha - Ursus Warszawa 4:2, Pilica Białobrzegi - Warta Działoszyn 2:1 (gol dla Warty: Lisowski), Start Otwock - Pelikan Łowicz 2:3, Pogoń Grodzisk Mazowiecki - Legia II Warszawa 2:3. W tabeli prowadzi Świt (23 pkt) przed Sokołem (22), Lechią (21) i ŁKS (20).
Więcej o: