ŁKS - Sokół 3:1. ŁKS wrócił do gry o awans. W dużym stylu

ŁKS wygrał z prowadzącym w tabeli Sokołem Aleksandrów, dzięki czemu traci do niego już tylko siedem punktów.
W pierwszym wiosennym meczu z Lechią Tomaszów ełkaesiacy zdobyli tylko punkt, ale w niedzielę pokazali, że ich duże aspiracje są uzasadnione. A rywalem był lider łódzko-mazowieckiej grupy III ligi. Kluczem do sukcesu okazało się postawienie na Artura Golańskiego. Chwalił go Łukasz Madej, były zawodnikowi ŁKS. - Coś chłopak ma w sobie. Wypadał bardzo poprawnie. Dobre momenty mieli także Ostalczyk i Woźniak - dodał zawodnik Górnika Zabrze.

Golański zastąpił w podstawowym składzie Patryka Bryłę i został autorem pierwszego zwycięstwa łodzian w rundzie wiosennej. Wychowanek ŁKS od pierwszych minut był aktywny, a jego idealne zagranie do Fabiana Woźniaka sprawiło, że gospodarze cieszyli się z prowadzenia. - Mieliśmy takie zalecenia, bo szybka zmiana akcji to najlepsza broń na rywala - tłumaczył bohater spotkania. To nie był koniec jego popisów, bowiem następnie wykorzystał niezdecydowanie Michała Łabędzkiego i podwyższył na 2:0. - Zamknąłem oczy, uderzyłem z całej siły i wpadło - wyjaśnia. W tej sytuacji nie popisał się bramkarz gości Karol Domżał. - Mecz rozstrzygnął się w pierwszej połowie, po której ŁKS zasłużenie prowadził - komentował Mariusz Zasada, pomocnik Sokoła.

Nadzieję na dobry wynik drużyna z Aleksandrowa odzyskała krótko po przerwie. Nie pierwszy raz ŁKS stracił gola w bardzo łatwy sposób. Tym razem niepilnowany w polu karnym Patryk Pietrasiak pokonał Michała Kołbę. Zrobiło się nerwowo, bowiem łodzianie stracili kontrolę nad wydarzeniami. Ale na kłopoty był Golański, który uporządkował grę. Aktywni byli Woźniak i Przemysław Kocot. Po rzucie wolnym Golańskiego stojący tuż przed bramką Radosław Jacek powinien zdobyć gola, jednak zmarnował szansę.

Ełkaesiacy w ostatnich minutach praktycznie zabiegali przeciwników. Dobrych okazji jednak nie wykorzystali Adrian Świątek, który trafił piłką w słupek, i Tomasz Ostalczyk. Ataki Sokoła kończyły się zazwyczaj na 16. metrze. Trener Michał Bistuła wprowadzał nowych graczy, ale bez żadnego efektu. Obrońcy ŁKS, na czele z Mariuszem Cichowlasem, grali pewnie. W doliczonym czasie na akcję zdecydował się Świątek, którego w polu karnym sfaulował Łukasz Marciniak. Ostalczyk nie pomylił się z 11 metrów, a po chwili sędzia zakończył mecz.

<b>ŁKS - Sokół Aleksandrów 3:1 (2:0) </b>

Gole: Woźniak (22.), Golański (30.), Ostalczyk (90.+2., karny) - Pietrasiak (48.)

ŁKS: Kołba - Pyciak, Jacek, Cichowlas, Rozmus - Ostalczyk (90. Rodrigo), Stryjewski (79. Barzyc), A. Golański (90. Zimoń), Kocot, Woźniak - Patora (62. Świątek).

Sokół: Domżał - P. Golański (46. Wrzesiński), Łabędzki (85. Osowski), Woźniczak, Stępień (89. Bierżyński ) - Obi Uche, Marciniak, Nykiel (69. Chojecki), Zasada - Michałek, Pietrasiak.

Pozostałe wyniki 20. kolejki: Broń Radom - Ursus Warszawa 0:2, Warta Działoszyn - Polonia Warszawa 0:4, Warta Sieradz - Ner Poddębice 2:0, Pelikan Łowicz - Świt Nowy Dwór 1:0, Legia II - Energia Kozienice 1:1, Pogoń Grodzisk - Błękitni Raciąż 2:3, Start Otwock - Lechia 0:1, Pilica Białobrzegi - Oskar Przysucha 4:0.

Łódzka drużyna z 34 punktami zajmuje szóste miejsce w tabeli. Przed nią są Świt (34), Legia II (35), Polonia (36), Lechia (40) i Sokół (41). W sobotę ŁKS zagra na wyjeździe z Oskarem.