ŁKS - Błękitni Raciąż 0:0. Męki zamiast oczekiwanego zwycięstwa

Seria zwycięstw ŁKS na stadionie przy al. Unii skończyła się na dwóch. Przerwał ją kandydat do spadku.
Tragedia - to najkrótszy komentarz do występu podopiecznych trenera Roberta Szwarca przeciwko Błękitnym Raciąż. Wpadka może mieć poważne konsekwencje, bo drużyna nie dość, że oddaliła się od awansu do II ligi, to znów musi patrzeć za siebie, bo rywale ze środka tabeli się zbliżają. Do końca sezonu pozostało jeszcze 12 kolejek, ale łodzianom do tej pory nie udało się zmniejszyć strat do Sokoła Aleksandrów, który wiosną zupełnie nie błyszczy. Gorzej, że mają zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową.

ŁKS po raz drugi wiosną nie strzelił gola, choć w kadrze jest aż trzech napastników. Co prawda po raz drugi nie stracił bramki, lecz takie wyniki z pewnością nie przyniosą sukcesu. Zaledwie osiem punktów zdobytych w pięciu spotkaniach to mniej niż połowa planu. Efektowna wygrana z Pilicą Białobrzegi (6:2) nie okazała się więc przełomowym momentem. A przecież miało być dużo lepiej, bo zimą przy al. Unii zbudowano - jak się wydawało - trzecioligowy dream team.

Piłkarze beniaminka z Raciąża mogli przestraszyć się niedzielnego wyniku, jednak szybko okazało się, że gospodarze nie są aż tak groźni, jak mogło się wydawać. Mieli trochę szczęścia, a w kilku przypadkach pomogli im sami łodzianie, którzy byli nieskuteczni. Rafał Barzyc grał chaotycznie, a Artur Golański był osamotniony i nie tak skuteczny jak w poprzednim meczu. Co z tego, że ŁKS miał przewagę, skoro w pierwszej godzinie gry to Michał Kołba musiał dwukrotnie ratować zespół od utraty gola po strzałach Adriana Bieńkowskiego. Po przeciwnej stronie misiowaty Dawid Kręt niczym magnes przyciągał piłki kopane w kierunku jego bramki.

Po przerwie Błękitni zaczęli jeszcze bardziej kombinować, by uniknąć porażki. Cofali się coraz głębiej, używając wszelkich sposobów, by przerwać akcje ŁKS. Mnożyły się rzuty wolne, rożne, ale łodzianom wciąż brakowało tej jednej składnej akcji zakończonej celnym strzałem. Najbliżej byli w 90. minucie. Wówczas po uderzeniu Barzyca bramkarz Błękitnych niczym Sławomir Szmal czubkiem buta wybił piłkę niemal z linii bramkowej.

W doliczonym czasie drużyna z Raciąża miała akcję meczową, kiedy po strzale Kamińskiego piłkę sprzed pustej już bramki wybił Radosław Jacek. Mecz zakończył się więc bezbramkowym remisem, który dla ełkaesiaków jest jak porażka. Wprawdzie działacze nadal głoszą optymistyczną wersję, która przewiduje awans, ale po środowym zwycięstwie Pelikana Łowicz nad Polonią Warszawa trzeba brać pod uwagę także wariant pesymistyczny, który równie dobrze można nazwać realistycznym, czyli walkę o pozostanie w nowej III lidze.

Trener Szwarc po meczu stwierdził, że niedzielny mecz z Bronią Radom na stadionie przy al. Unii będzie mieć kolosalne znaczenie dla układu tabeli. Jego podopieczni nie mogą już tracić punktów!

<b>ŁKS - Błękitni Raciąż 0:0 </b>

ŁKS: Kołba - Pyciak, Jacek, Cichowlas (68. Ślęzak), Rozmus - Pawlak (46. Świątek), Golański (78. Patora), Kocot, Bryła (59. Ostalczyk), Woźniak - Barzyc.

<b>Pozostałe wyniki i tabela: </b>

Broń Radom - Warta Działoszyn 2:2 (Czarnecki 53., Kimura 78. - Stasiak 38., karny, Cukiernik 44.); Warta Sieradz - Ursus Warszawa 0:1 (Ciach 62.); Pelikan Łowicz - Polonia Warszawa 1:0 (Broniarek 80.); Legia II Warszawa - Ner Poddębice 3:0 (Szczepański 27., Więdłocha 29., 38.); Pogoń Grodzisk Mazowiecki - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:1 (Radionow 68.); Start Otwock - Energia Kozienice 1:3 (Hrynkiewicz 90. - Kołodziejczyk 8., Stanisławski 64., Paterek 74.); Pilica Białobrzegi - Lechia Tomaszów 0:4 (Jardel 6., Baraniak 41., Mirecki 51., Szymczak 76.); Oskar Przysucha - Sokół Aleksandrów 0:0.

1. Sokół224837-12
2. Lechia224547-21
3. Świt224139-18
4. Ursus223935-21
5. Legia II213936-22
6. Polonia223841-14
7. ŁKS223838-28
8. Pelikan223734-22
9. Warta S.223028-25
10. Błękitni212825-39
11. Broń222431-41
12. Pogoń222330-38
13. Oskar222131-50
14. Pilica222030-44
15. Warta Dz.222018-46
16. Energia221928-35
17. Start221720-48
18. Ner221518-42