ŁKS - Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:1. W ŁKS zabrakło młodzieżowców

Piłkarze ŁKS znów stracili punkty z drużyną z dołu tabeli. Marzenia o awansie stają się coraz mniej realne.
Przed rundą rewanżową sponsor włożył w drużynę ŁKS spore pieniądze, działacze wykonali dużo pracy, by wzmocnić skład, ale na razie efekt jest fatalny. Podopieczni trenera Roberta Szwarca grają słabo, a rodzynki w postaci rozgromienia Broni Radom nie mogą zmienić tej opinii.

Przed meczem z Pogonią Grodzisk Mazowieckie wiadomo było, że inny wynik niż wygrana dla łodzian będzie... porażką. Nikt się nie spodziewał, że o stracie punktów z 13. drużyną w tabeli zadecyduje brak na ławce rezerwowych młodzieżowców. W kadrze było czterech, w tym dwóch na ławce rezerwowych Mikołaj Gorzelański i Michał Stryjewski. Ten pierwszy jest bramkarzem, co w niedzielę miało wielkie znaczenie.

Ale po kolei... Najpierw Fabian Woźniak po starciu z bramkarzem nabawił się kontuzji, a po przerwie zaś Rafał Barzyc złamał żebro. Trener ŁKS przez niemal 10 minut zastanawiał się, co zrobić, by nie złamać przepisów i nie narazić się na walkower, bowiem w III lidze musi być na boisku dwóch młodzieżowców. - Pierwsza moja myśl była taka, byśmy dokończyli mecz w dziesiątkę - tłumaczył Szwarc. Postanowił jednak zdjąć z boiska Michała Kołbę, który w pierwszej połowie uratował łodzian od utraty gola. Zamiast niego wszedł Rodrigo, a młodzieżowiec Gorzelański zastąpił młodzieżowca Barzyca. Okazało się, że była to zła decyzja, bowiem rezerwowy bramkarz błyskawicznie został przelobowany przez Piotra Maślankę. - Za takie decyzje sztab powinien ponieść konsekwencje - mówił jeden z działaczy ŁKS.

Wcześniej Artur Golański wykorzystał rzut karny. Ełkaesiacy po strzale Barzyca zdobyli też drugiego gola, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. - Horror był niesamowity. To dla mnie doświadczenie na przyszłość - przyznał Szwarc. - Do tego momentu powinniśmy strzelić przynajmniej trzy bramki i kontrolować sytuację. Chłopaki chcieli wygrać, ale remis nie podcina nam skrzydeł.

Dziwi tylko, że szkoleniowiec łodzian ma w kadrze kilku młodych zawodników. Nie widzi jednak w składzie choćby Marcina Kaceli, który w niedzielę byłby zdecydowanie lepszym wyborem niż niedoświadczony bramkarz. W zimowych sparingach prezentował się bardzo dobrze, jednak wiosną grywa tylko w B-klasowych rezerwach. Wracając do Gorzelańskiego, to w końcówce obronił groźny strzał Mateusza Michalskiego.

Ełkaesiacy w ostatnich minutach nie wykorzystali przewagi, a zmiennicy - Tomasz Ostalczyk i Rodrigo - zawiedli. W efekcie ŁKS znów traci osiem punktów do Sokoła Aleksandrów, który pokonał 1:0 Wartę Sieradz. Wygrały też wyprzedzające łodzian: druga w tabeli Lechia Tomaszów (7:0 z Wartą Działoszyn), Legia II (2:1 z Pilicą Białobrzegi) i Polonia Warszawa (2:1 z Energią Kozienice) oraz zajmujący szóste miejsce Pelikan Łowicz (2:0 z Oskarem w Przysusze).

ŁKS czeka pracowity tydzień: w środę o godz. 17 zmierzą się na swoim stadionie z Wartą Działoszyn w 1/4 Pucharu Polski, w sobotę pojadą do Nowego Dworu na mecz rezerwami Legii. 3 maja do Łodzi przyjedzie silny ostatnio Pelikan.

<b>ŁKS - Pogoń Grodzisk Mazowiecki 1:1 (0:0) </b>

Gole: Golański (50., karny) - Maślanka (73.)

ŁKS: Kołba (71. Rodrigo) - Pyciak, Jacek, Zimoń, Rozmus - Woźniak (46. Stryjewski), Kocot, Golański (88. Ostalczyk), Świątek - Barzyc (71. Gorzelański), Patora.