Nowy trener ŁKS o pierwszym meczu i swojej pracy

- ŁKS to magnes, który przyciąga - przyznał trener Wojciech Robaszek, nowy szkoleniowiec łodzian.
Wojciech Robaszek rozpoczął pracę w ŁKS od zwycięstwa. Wprawdzie spotkanie pucharowe z Warta Działoszyn (2:0) nie stało na wysokim poziomie, ale - jak przyznaje szkoleniowiec - wygrana jest najważniejsza. - Dla mnie był to mecz, w którym oczekiwałem, że drużyna będzie grała w piłkę. I myślę, że patrząc na liczbę okazji do zdobycia bramek, graliśmy w piłkę. W pierwszej połowie było wiele okazji, bardzo nawet dogodnych. Piłka nożna jest grą, w której nie jest łatwo wygrywać. Wynik 2:0 jest dla nas zdecydowanie korzystny, ale ze słabą skutecznością - ocenia Robaszek, dla którego jest to powrót do klubu z al. Unii. - Ktoś powiedział, że wita mnie na starych śmieciach, ale to zupełnie inny obiekt, niż za moich czasów. Nowoczesny stadion, szatanie i nowe boiska która cieszą.

Pytany o kulisy swojego zatrudnienia w klubie, nie chciał się rozwodzić. - Rozpatrujemy tylko obecny sezon. Stosowna umowa została podpisana. Była próba rozmowy o przyszłości, ale ja koncentruje się tylko na najbliższym meczu. Mam swoje pierwsze spostrzeżenie personalne. Moją role teraz będzie, aby dopracować wszystkie elementy, by w sobotę były efektywne - tłumaczył. Dodaje, że uwielbia stawianie sobie trudnych zadań.

W czasie poprzedniego pobytu Robaszka w ŁKS drużyna miała swój znak firmowy: dośrodkowanie Adriana Kasztelana, która na gole najczęściej zamieniał Adam Patora. - Dziś już bym chciał taką mieć dwójkę. Myślę, że w najbliższych dniach będę miał to dopracowane - zapowiada. - Kadra ŁKS posiada duży potencjał, jest wysoka jakość, a poprzez swoją solidność i jakość drużyna może osiągnąć cel. Zadanie to wygrać najbliższe spotkania.

Przed meczem z rezerwami Legii Warszawa i Pelikanem Łowicz drużyna będzie trenować w czwartek o 16 i w piątek o 14 na swoich obiektach. Prawdopodobnie w piątek łodzianie pojadą już na mecz do Nowego Dworu Mazowieckiego. Wyjaśnił, że jego asystentami będą Marcin Pyrdoł i Jakub Skrzypiec.