Sport.pl

ŁKS Commercecon wciąż wierzy w awans do Orlen Ligi. Na razie remisuje w finale

- Sprawa mistrzostwa jest otwarta, bo w tym sezonie przegraliśmy z Budowlanymi Toruń tylko jeden mecz - mówi Maciej Bartodziejski, trener ŁKS Commercecon.
Całkiem niespodziewanie o finale pierwszej ligi siatkarek mówi się w całej Polsce. Powodem jest nietypowe zachowanie obu drużyn, które zaczęły pierwszy mecz od rekreacyjnego przebijania piłką przez siatkę. - Chcieliśmy pokazać, że nie ma sensu granie, jeśli nie można awansować do Orlen Ligi - tłumaczy szkoleniowiec ŁKS Commercecon.

Kluby z Łodzi i Torunia złożyły akces o przyjęcie do ekstraklasy, ale nie wiedzą, czy zostanie on rozpatrzony pozytywnie. Normalnie awansować od 2014 roku nie można, bo liga została zamknięta. Teoretycznie ŁKS Commercecon i Budowlani Toruń nie powinni mieć problemów z przyjęciem do elity, bo dwie najsłabsze drużyny - Pałac Bydgoszcz i KSZO Ostrowiec - nie spełniły wymogu sportowego do utrzymania, jakim było wygranie przynajmniej pięciu spotkań w rundzie zasadniczej. To jednak niczego nie przesądza, bo decyzję i tak podejmuje Profesjonalna Liga Piłki Siatkowej, czyli prezesi 12 występujących w niej zespołów. Ci zaś nie zgodzili się na powiększenie ligi, jednak zadeklarowali, że chcą przywrócenia sportowych awansów, jednak od następnego sezonu.

- Nie wiem, czy do tego czasu naszemu sponsorowi nie znudzi się wydawanie pieniędzy, tak jak to było w Zawiszy Sulechów, która rok temu wygrała pierwszą ligę - przypomina Bartodziejski.

Wracając zaś do finału, to po dwóch meczach jest remis. W sobotę Budowlani pokonali ŁKS Commercecon 3:1 (26:24, 25:16, 20:25, 25:22), a w niedzielę łodzianki zrewanżowały się, wygrywając 3:2 (25:23, 27:25, 23:25, 14:25, 15:10). W pierwszym spotkaniu urazu palca doznała środkowa łódzkiej drużyny Katarina Osadczuk, ale zastępująca ją Alicja Leszek zagrała bardzo dobrze. Chwalił ją także trener. Był to jeden z nielicznych pozytywów wśród gospodyń. - Rozegraliśmy chyba najgorszy mecz w tym sezonie - dodaje Bartodziejski.

Rewanż był już dużo lepszy, a liderką ŁKS była jego najbardziej doświadczona zawodniczka Katarzyna Sielicka, wspierana przez Katarzynę Brydę. Mecze nie stały na wysokim poziomie, choć były niezwykle zacięte i z racji wielu obron bardzo widowiskowe. - Nic nie jest jeszcze przesądzone, bo z czterech spotkań z Budowlanymi trzy wygraliśmy - przypomina Bartodziejski. Dwa kolejne rozegrane zostaną w weekend w Toruniu.

Więcej o:
Komentarze (5)
ŁKS Commercecon wciąż wierzy w awans do Orlen Ligi. Na razie remisuje w finale
Zaloguj się
  • Paweł J.

    Oceniono 11 razy 1

    Jak Wy, mając 'taki' skład...nie wstydzicie się przegrać z Toruniem... dzewczyny, opamiętajcie się... nie zawidźcie tych najwierniejszych... liczymy na Was !!!!!!!!!

  • rodowity54

    Oceniono 8 razy -6

    Panie trenerze. Nic nie ujmując Alicji Leszek która ma potencjał bardzo duży to jednak Osadczuk była ostoją nie tylko w bloku ale i na zagrywce. A najsłabszy mecz odbył się w rundzie zasadniczej z Murowaną Gośliną. Wtedy wszystkie dziewczyny grały bardzo źle. Trzymam za ŁKS-ianki kciuki w sobotę i niedzielę. Niech zwycięży lepszy!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX