ŁKS - Polonia Warszawa 2:1. Lider pokonany przy al. Unii. ŁKS wciąż ma szansę

Prowadząca w tabeli III ligi Polonia Warszawa wyjechała z Łodzi bez punktów. ŁKS przegrywał, ale się nie poddał
Mecz byłych mistrzów Polski, którzy próbują wrócić do wielkiej piłki, nie był wielkim widowiskiem. Na boisku więcej było fauli, przepychanek niż dobrych akcji. Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania na trybunach doszło do utarczki między fanami obu drużyn, ale policja szybko spacyfikowała obie grupy. To nie był jednak koniec ekscesów, bo pod koniec sędzia musiał przerwać grę na prawie pięć minut, bo sympatycy gospodarzy odpalili race i świece dymne. Może to drogo kosztować łódzki klub, który miał już w tym sezonie karę za podobne wybryki. Przeciwko Sokołowi Aleksandrów zagrał przy ograniczonej licznie widzów. Teraz może spodziewać się nawet zamknięcia trybun.

Początek spotkania był niemrawy. Gościom sprzyjało jednak szczęście, bo po wrzutce z rzutu wolnego Mariusza Marczaka Radosław Jacek zmienił głowa lot piłki, czym całkowicie zmylił Michała Kołbę. Łodzianie próbowali odpowiedzieć, jednak atakowali zbyt małą liczbą zawodników, a osamotniony Adam Patora był bezradny w rywalizacji z obrońcami. Tak było do 38. min, kiedy Marcin Bochenek próbując wybić piłkę trafił w napastnika ŁKS, a ten wybiegł sam na sam i jak przystało na rasowego snajpera kopnął do siatki obok bramkarza.

ŁKS zwietrzył szansę, bo lider niczym nie imponował Po przerwie niezłe okazje mieli Przemysław Kocot i Artur Golański. Po godzinie na stadionie przy al. Unii zapanowała euforia. Akcję zaczął Paweł Pyciak, podał do Marcina Kaceli, ten wypatrzy niepilnowanego Patorę, który uderzenie z pola karnego zapewnił swojej drużynie prowadzenie i - jak się później okazało - trzy punkty. W 87. min ŁKS powinien wygrywać 3:1, jednak po kolejnym nieporozumieniu obrońców Marcin Kacela zamiast strzelać, zawahał się i stracił okazję. Podał jeszcze do Golańskiego, który został jednak zablokowany.

Sędzia przedłużył mecz aż o siedem minut. W doliczonym czasie ełkaesiacy bronili się jednak bardzo skutecznie. Tylko raz pod ich bramką doszło do zamieszania po niepewnej interwencji Kołby, jednak jego koledzy wyjaśnili sytuację.

ŁKS został na piątym miejscu w tabeli, ale do Polonii traci tylko cztery punkty.

ŁKS - Polonia 2:1 (1:1)

Gole: Patora (38., 61.) - samobójcza (28.)

ŁKS: Kołba - Pyciak, Jacek (45. Cichowlas, Ślęzak, Rozmus - Kacela, Bryła (46. Sarafiński), Kocot, Golański, Nowacki (76 (Woźniak) - Patora (90. Pawlak)