ŁKS zapłaci za wybryki kibiców podczas meczu z Polonią Warszawa

Piłkarze ŁKS wygrali z Polonią Warszawa. Frekwencja była rekordowa, lecz klub będzie musiał zapłacić za wybryki kibiców.
Pojedynek ŁKS z Polonia Warszawa wywołał wielkie zainteresowanie, mimo transmisji telewizyjnej. Takiej dobrej frekwencji na stadionie przy al. Unii na meczu ligowym w tym sezonie nie było. Niedzielne spotkanie obejrzało z trybun 2969 kibiców. Otwarte zostały nawet górne sektory, które do tej pory świeciły pustkami.

Do tej pory średnia frekwencja na meczach ŁKS w Łodzi nie przekraczała 1,6 tys. widzów, bez względu na porę roku, pogodę czy wyniki uzyskiwane przez drużynę. Dopiero spotkanie byłych mistrzów Polski wywołało nadzwyczajną mobilizację fanów. Niestety, nie wszystko było takie, jak powinno.

W drugiej połowie fani ŁKS najpierw odpalili race, później tzw. stroboskopy, a na koniec świece dymne. Co prawda do żadnych groźnych wówczas incydentów nie doszło, ale dym był tak gęsty, że sędzia Dawid Grzelak z Sieradza musiał na cztery minuty przerwać spotkanie. To nie koniec problemów, bowiem włączyła się instalacja przeciwpożarowa. System ostrzegawczy wzywał do ewakuacji obiektu, a na stadionie pojawiły się nawet samochody strażackie.

Według Anny Matyjasiak, dyrektor biura Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, który jest organizatorem rozgrywek w grupie łódzko-mazowieckiej III ligi, regulamin jest bezlitosny, dlatego łódzki klub będzie musiał zapłacić karę. - O jej wysokości zadecyduje wydział dyscypliny, którzy zbierze się 2 czerwca - tłumaczy Matyjasiak. - Nie przypominam sobie, aby ŁKS był w tym sezonie karany za pirotechnikę, ale rozpiętość kar jest dość spora, bo zaczyna się od 500 złotych, a kończy na kwocie dziesięć razy większej.

Dariusz Lis, dyrektor klubu z al. Unii przyznaje, że liczy się z karą finansową. - Mam nadzieję, że nie będzie zbyt dotkliwa, ale mam zapewnienie jednego ze sponsorów, że pokryje nieplanowany wydatek - zapewnia.

Konsekwencje mogą być poważniejsze, bo zgodnie z procedurą sprawą z urzędu zajmie się łódzka policja. Swoją opinię przekaże do biura wojewody łódzkiego, a ten ma prawo zamknąć na przykład jeden z sektorów czy nawet całą trybunę. W tym sezonie ŁKS był już karany za pirotechnikę. Za race i świece dymne podczas pojedynku z Ursusem Warszawa wojewoda ograniczył liczbę widzów na pierwszym wiosennym meczu przy al. Unii. A że premierowa kolejka został odwołana, dużo mniej ludzi obejrzało spotkanie z Sokołem Aleksandrów. Według naszych informacji tym razem sankcje nie będą poważne, bowiem wojewodowie dostali zalecenie niezamykania stadionów dla kibiców.

Więcej o: