ŁKS - Świt Nowy Dwór 1:3. Smutne pożegnanie z Łodzią

Niespodziewana porażka ŁKS w ostatnim meczu sezonu w Łodzi mocno skomplikowała sytuację drużyny w tabeli.
Mecz ŁKS ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki otwierał przedostatnią kolejkę III ligi. Oba zespoły miały o co grać: gospodarze, by - jak się wydawało - zachować teoretyczne szansa na awans i przede wszystkim zapewnić sobie utrzymanie; Świt zaś wciąż walczy o pozostanie w lidze. Bliżej zrealizowania celu jest drużyna z Mazowsza...

Trener Wojciech Robaszek miał problem ze środkiem obrony, bo kontuzjowany jest Radosław Jacek, a jego pierwszy zmiennik Mariusz Cichowlas pauzuje za kartki. A że najlepszą obroną jest atak, łodzianie osiągnęli przewagę. Najpierw strzelał Artur Golański, ale bramkarz był na miejscu. Kilka minut później Michał Stryjewski upadł w starciu z Karolem Drwęckim, a sędzia podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Golański.

ŁKS nie poszedł jednak za ciosem, by dobić rywala. Grał niedokładnie i nerwowo. Słabo spisywali się Damian Nowacki, a u Stryjewskiego widać było ślady niedawnej choroby. Mimo to Michał Kołba długo nie musiał się wysilać, a jego koledzy groźnie kontrowali. Niestety, łodzianie stracili gola w dość kuriozalnych okoliczności. Rzut min rzut rożny wykonał Paweł Broniszewski, stojący tyłem do bramki Drwęcki przelobował obrońców i Michała Kołbę.

Mimo utraty prowadzeni ełkaesiacy nie grali z takim animuszem i determinacją, jak choćby przeciwko Polonii Warszawa. Gorzej, że błędy zaczęli popełniać defensorzy, a zwłaszcza Aleksander Ślęzak. Tylko dzięki szczęściu i nieudolności Piotra Krawczyka Świt nie wykorzystał błędów stopera ŁKS. Ślęzak najpierw stracił piłkę przed swoim polem karny, lecz napastnik gości nie trafił do bramki, a w kolejnej sytuacji swój zespół uratował Kołba.

Zniecierpliwieni kibice zaczęli krzyczeć: "ŁKS grać". Dostało się też trenerowi Robaszkowi. Jego podopieczni odpowiedzieli silnym strzałem Golańskiego z daleka, bramkarz wybił przed siebie, ale Marcin Kacela nie wykorzystał okazji. W 62. po rzucie rożnym Kołba wrzucił sobie piłką do bramki, lecz uratował go arbiter, dopatrując się faulu rywali. Chwilę później jednak łódzki bramkarz nie popisał się, przepuszczając piłkę po uderzeniu z daleka Patryka Koziary. Rozgrywających najgorszy mecz wiosną na swoim stadionie łodzian dobił z rzutu karnego Radosław Kamiński.

Pierwsza porażka w tym roku w Łodzi skomplikowała sytuację ŁKS. O awansie można już zapomnieć, trzeba jednak trzymać kciuki, by nie spaść na ósme miejsce (zajmuje je Świt, mający jeden punkt mniej od łodzian), bo wtedy utrzymanie będzie zależało od awansu Polonii Warszawa.

ŁKS - Świt Nowy Dwór 1:3 (1:1)

Gole: Golański (9., karny) - Drwęcki (38.), Koziara (69.), Kamiński (75., karny)

ŁKS: Kołba - Pyciak, Ślęzak, Rozmus, Pawlak - Nowacki (56. Kacela), Golański (75. Bryła), Kocot, Stryjewski (77. Nawrocki), Sarafiński (75. Rodrigo) - Patora