Energia Kozienice - ŁKS. O spokojne utrzymanie

ŁKS może utrzymać się w III lidze, zajmując nawet ósme miejsce w tabeli. Warunek jest tylko jeden. Polonia Warszawa musi wygrać baraż i awansować do II ligi.
W ŁKS nikt się nie spodziewał, że drużyna, która wiosną miała walczyć o awans do II ligi, będzie zagrożona spadkiem do IV ligi. Niestety, przegrana w poprzedniej kolejce ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki (1:3) sprawiła, że do zapewnienia sobie spokoju potrzeba zwycięstwa w ostatniej kolejce.

W nowej III lidze zagra 18 zespołów: po dziewięć z okręgów podlaskiego i warmińsko-mazurskiego oraz łódzkiego i mazowieckiego (w tym dwóch beniaminków). W obecnej grupie łódzko-mazowieckiej bezpośrednie utrzymanie daje więc siódme miejsce w tabeli na koniec sezonu albo - po ewentualnym awansie Polonii do II ligi - także ósme. - Oglądaliśmy niedawno spotkania liderów grupy dolnośląskiej [Górnika Wałbrzych i KS Polkowice - przyp. red.], którzy prezentują nieco niższy poziom niż nasze czołowe zespoły - tłumaczy Tomasz Salski, wiceprezes ŁKS. - Uważam, że Polonia bez problemu uzyska awans.

Żeby nie czekać nerwowo na wynik barażu, ŁKS musi wygrać w Kozienicach. Wtedy będzie mieć 64 punkty i na pewno będzie wyżej niż na ósmym miejscu. - Wiemy, co mamy do wykonania, i to na pewno zrobimy - zapowiada Salski. - Niektórzy zawodnicy być może po wygranej z Polonią uwierzyli, że finisz sezonu będzie teraz łatwy, lekki i przyjemny, ale okazuje się, że musimy bezwzględnie walczyć o zwycięstwo z Energią.

Łodzianie są faworytami meczu z beniaminkiem, ale niepokoi styl, w jakim przegrali ze Świtem. - Przegraliśmy za mojej kadencji jeden mecz - podkreśla Wojciech Robaszek. Widać jednak, że większość podstawowych zawodników jest bez formy, a rezerwowi pomagają.

Sobotni rywal ŁKS dawno już stracił szanse na utrzymanie, a w tabeli zajmuje 16. miejsce. Podopieczni trenera Artura Kupca z ostatnich pięciu spotkań w roli gospodarza wygrali tylko z Oskarem Przysucha. ŁKS z kolei z ostatnich pięciu meczów wyjazdowych przegrał tylko z Ursusem Warszawa (0:1). Optymistyczne jest to, że w tych meczach łodzianie stracili zaledwie jednego gola. W porównaniu z ostatnią kolejką defensywę wzmocni Mariusz Cichowlas, który w spotkaniu ze Świtem nie zagrał z powodu żółtych kartek. To także jeden z najskuteczniejszych obrońców, który jesienią zapewnił łodzianom wygraną z Energią (1:0).

Co szkoleniowcy ŁKS sądzą o rywalu? - Nie odpowiem, czy oglądałem jego grę. Najważniejsze, że całą kadrę mam do dyspozycji - ucina Robaszek.

Energia Kozienice - ŁKS, sobota, 17