ŁKS - Świt Nowy Dwór Mazowiecki. Drugi sparing łodzian

W środę piłkarze ŁKS rozegrają drugi letni sparing. Tym razem ich rywalem będzie Świt Nowy Dwór Mazowiecki
Mija tydzień od pierwszego sparingu ŁKS (1:3 z PGE GKS Bełchatów) i w tym czasie szefowie klubu z al. Unii podpisali kontrakty z dwójką nowych zawodników. Pierwszym był Ukrainiec Jewhen Radionow, który w minionym sezonie występował w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. Drugi to Kanadyjczyk Maksym Kowal, który posiada polskie i ukraińskie obywatelstwo, Przed przyjazdem do Polski występował w klubach w Kanadzie, USA i Anglii. Dwa lata temu trenował nawet z Widzewem, ale nie został zgłoszony do rozgrywek. W ostatnim czasie był zawodnikiem Rakowa Częstochowa i Olimpii Zambrów. To napastnik, ale z powodzeniem zagrać może także w drugiej linii. W ŁKS będzie występować przez rok.

Według Dariusza Lisa, dyrektora klubu, już dawno nie oczekiwano tak na żaden sparing łódzkich piłkarzy, jak na środowe spotkanie kontrolne ze Świtem (początek o godz. 17). - Po pierwsze mamy na testach czterech, pięciu zawodników, których chcemy sprawdzić - tłumaczy. - Po drugie, spotkała nas niemiła niespodzianka, bo we wtorek rano bramkarz Kozioł zrezygnował z gry w naszym zespole, dlatego nadal szukamy alternatywy dla Michała Kołby, który formalnie jest już naszym zawodnikiem.

Według Lisa wszystkie szczegóły kontraktu były już uzgodnione, ale Kozioł postanowił niespodziewanie wrócić do Brzeska, a powodem który podały były sprawy rodzinne.

Na razie w ŁKS nie powiało nową jakością. I nie chodzi nawet o wynik sparingu z PGE GKS, ale wśród łodzian nadal szwankuje skuteczność. W meczu z bełchatowianami podopieczni trenera Marcina Pyrdoła marnowali sytuacje sam na sam, ale, jak twierdzą w klubie, lekarstwem ma być Radionow oraz co wcale nie jest niewykluczone, że nawet sam... Adam Patora. Nieoficjalnie wiadomo, że szefowie ŁKS cały czas prowadzą negocjacje z napastnikiem. - We wtorek miał egzamin na studiach, ale nadal się waha co z sobą zrobić - tłumaczy jeden z działaczy. - Mamy jego słowo, że do piątku nam odpowie, czy nadal będzie chciał grać w ŁKS, czy ostatecznie odejdzie - dodaje.

Na razie jedno jest pewne, że Patora stracił już swój dotychczasowy numer na koszulce.