Pelikan Łowicz - ŁKS 1:1. Słaba skuteczność ełakesiaków

Piłkarze ŁKS w kolejnym letnim sparingu zremisowali z Pelikanem Łowicz 1:1. Na razie łodzianie mają problemy ze skutecznością
ŁKS zmierzył się w sobotę z Pelikanem Łowicz. Wprawdzie to był tylko kolejny mecz z serii sparingów w okresie przygotowawczym, w którym - jak zgodnie twierdzą sami szkoleniowcy - nie nagradza się za wrażenia artystyczne, a nawet zwycięstwo czy porażka są mniej ważne. Ale przede wszystkim w grze łodzian meczach kontrolnych martwi indolencja strzelecka. W trzech spotkaniach podopieczni trenera Marcina Pyrdoła strzeli zaledwie trzy gole. Na listę strzelców wpisywali się stoper Aleksander Ślęzak oraz Łukasz Dynel, ale od sparingu z PGE GKS Bełchatów drugi z nich nie pojawia się na boisku. - Łukasz ma małe szanse, aby znaleźć się w podstawowym składzie, dlatego będzie lepiej, jak zostanie ponownie wypożyczony - wyjaśnia Pyrdoł, który do tej pory sprawdził niemal 20 zawodników. Wśród nich jest Jewhen Radionow, który ma wypełnić lukę po Adamie Patorze. Żaden z ofensywnych graczy nie wpisał się jednak na listę strzelców.

Sobotni mecz potwierdził, że w ŁKS z napastnikami jest kiepsko. Ani Radionow, który w sobotę miał wolne, lecz wcześniej zagrał przeciwko Świtowi Nowy Dwór Mazowiecki, ani także Maksym Kowal, który po raz pierwszy był w wyjściowej jedenastce nie potrafili pokonać bramkarza. Na razie Radionow i Kowal powinni dziękować opatrzności, że mają angaż w ŁKS. A może łódzcy napastnicy na trening strzelecki powinni udać się do Łowicza? Napastnik Pelikana Jurij Gluszko w każdym z trzech letnich spotkań zdobywa bramki.

W wyjściowym składzie znalazło się też miejsce dla Mateusza Gamrota, która ma być liderem drugiej linii, ale on także nie wpłynął korzystnie na postawę łodzian w ataku. W trzecim kolejnym meczu łodzianie nie potrafili strzelić więcej niż jednego gola. Dlatego można się zastanawiać czy drużyna zbudowana przez Pyrdoła będzie groźna dla rywali w lidze? - Sparing oceniam pozytywnie - uważa łódzki szkoleniowiec. - Jego podstawowym celem było sprawdzenie przydatności stopera Bernarda Powszuka, z którego jednak rezygnujemy. Nadal za to zostaje bramkarz Przemek Kazimierczak, a kadra powoli się już krystalizuje. Będzie liczyć około 24 lub 25 zawodników - uzupełnia Pyrdoł. - Wracając do naszej słabej skuteczności, w tej chwili nie wpadamy w panikę. Każdy sparing zagraliśmy w innym ustawieniu, w różnym składzie osobowym, dlatego dopiero następne mecze kontrolne będą pokazywać w jakiej jesteśmy dyspozycji przed sezonem - uzasadnia szkoleniowiec. Do stylu gry można mieć jednak wiele zastrzeżeń, choć do pierwszego meczu ligowego zostały tylko trzy tygodnie. - Mimo remisu jestem bardzo zadowolony z postawy zawodników. Szczególnie w pierwszej połowie meczu, a postawa zespołu napawa optymizmem - przyznaje trener Pyrdoł.

W sobotę był widoczny brak Patory, który ponoć negocjuje z klubami z I ligi. Ostatnio pojawiła się nawet informacja, że łódzkiego napastnika widzi u składzie Kamil Kiereś, trener GKS Tychy, ale na razie nie ma go w kadrze pierwszoligowca. - Adam zna doskonale ofertę ŁKS, dlatego nadal czekamy na niego w klubie - deklaruje jeden z łódzkich działaczy.

Dla piłkarzy ŁKS trzeci tydzień przygotowań do sezonu zapowiada się bardzo pracowicie. W planie maja nie tylko treningi, ale wszystko wskazuje na to, że pod koniec tygodnia zagrają dwa sparingi. - Rozmawiamy z dwójką rywali, ale w tej chwili nic konkretnego nie mogę powiedzieć - tłumaczy szkoleniowiec.

Pelikan Łowicz - ŁKS 1:1 (1:1)

Gole: Głuszko - Ślęzak

ŁKS: Kołba (46, Kazimierczak) - Pyciak (60, Guzik), Ślęzak (65, Sobociński), Powszuk (60, Cichowlas), Rozmus (55, Pawlak) - Nowacki (46, Bryła), Kocot (60, Pyrdoł), Gamrot (46, Stryjewski), Golański (60, Sarafiński), Nowak (46, Kacela) - Kowal (62, Nawrocki).