ŁKS - Ruch Wysokie Mazowieckie 7:0. Wielkie strzelanie przy al. Unii

W pierwszym meczu obecnego sezonu na swoim stadionie ŁKS rozgromił Ruch Wysokie Mazowieckie.
Trener Marcin Pyrdoł po nieudanym meczu w pierwszej kolejce, kiedy jego drużyna tylko zremisowała z Huraganem Wołomin, dokonał trzech zmian w składzie: zamiast Przemysława Kocota zagrał Patryk Bryła, za Marcina Kacele - Jakub Nowak, a na ławce usiadł Maksym Kowal. Jego zastępca już w 3. minucie uderzył pięknie lewą nogą, a piłka wpadła w okienko. Nie chciał być gorszy drugi napastnik Jevhen Radionow, ale z daleka kopnął nad poprzeczką.

ŁKS zamiast atakować, zaczął grać wolno i nic nie zapowiadało, że mecz zakończy się pogromem gości. Było jednak kilka niedoskonałości. Mateusz Gamrot, który miał być liderem drugiej linii był zupełnie niewidoczny. Na szczęście jego rolę przejął Kamil Rozmus. W 19. minucie po jego podaniu Radionow minął bramkarza, ale z ostrego kąta trafił w słupek. Kilka minut później Rafał Rakowiecki próbując powstrzymać Ukraińca wybiegł przed pole karne i dotknął piłkę ręką. Za to zobaczył czerwoną kartkę. Oprócz tego, że ŁKS zyskał przewagę liczebną, to miał rzut wolny z 18 metrów. Michałek kopnął lekko i niecelnie. Ełkaesiacy grali wtedy wolno, jakby próbowali uśpić rywala. Wreszcie przebudzili się w 37. minucie: Rozmus znów podał do Radionowa, a ten podwyższył wynik.

Goście byli tylko tłem dla łodzian. W 41. minucie z wolnego uderzył Paweł Brokowski, jednak Michał Kołba złapał piłkę bez żadnych problemów. Po stracie bramkarza Ruch starał się grać na czas, starając się uniknąć wyższej porażki. Nie udało mu się, w czym duży udział miał Damian Nowacki. Trener Pyrdoł znów wykazał się intuicją, wprowadzając go po przerwie na boisko. Krótko po wejściu zacentrował w pole karne, a tam rywale przewrócili Radionowa. Rzut karny wykorzystał sam poszkodowany, zaczynając wielkie strzelanie.

W 65. min Nowacki, wychowanek ŁKS, był za szybki dla obrońców, którzy sfaulowali go w polu karnym. Tym razem z 11. m kopnął rekonwalescent Artur Golański. Gospodarze wykorzystali przewagę liczebną i brak sił u rywali, a później także zniechęcenia. Także Maksym Kowal pokazał, że może być wzmocnieniem, zdobywając gola. Można było odnieść wrażenie, że gdyby łodzianie chcieli, strzeliliby jeszcse kilka golu. Wynik ustalił Mariusz Cichowlas ustalił wynik po rzucie rożnym już w doliczonym czasie gry. Nagrodą z.a pogrom był awans na trzecie miejsce w tabeli. Było to najwyższe zwycięstwo ŁKS w III lidze.

Teraz jednak przed ŁKS dwa znacznie trudniejsze sprawdziany: w sobotę zagra na wyjeździe z rezerwami Jagiellonii i w środę w Łowiczu z Pelikanem.

ŁKS - Ruch Wysokie Mazowieckie 7:0 (2:0)

Gole: Michałek (3.), Radionow (37., 49., karny, Golański (66., karny), Nowak (79.), Kowal (83.), Cichowlas (90.)

ŁKS: Kołba - Pyciak, Cichowlas, Ślęzak, Rozmus - Nowak, Bryła, Gamrot (67. Juraszek), Michałek (58. Golański), Kopka (46. Nowacki) - Radionow (78. Kowal)