ŁKS - Huragan Morąg 1:0. Michał Kołba bohaterem ŁKS! Ale seria...

ŁKS pokonał Huragana Morąg, ale najlepszym zawodnikiem meczu był bramkarz Michał Kołba. To dzięki niemu zespół z al. Unii jest drugi w tabeli grupy I trzeciej ligi.
Ma 24 lata, karierę zaczynał w ŁKS, po czym trafił do SMS. Cztery lata temu trafił do swojego klubu, ale nie skończył sezonu, bo drużyna została wycofana z rozgrywek. Zimą ubiegłego roku znów został ełkaesiakiem i jest w tym klubie do dziś. Mimo że zimą sprowadzono mu poważnego rywala, jakim jest Przemysław Kazimierczak, to trudno bez niego wyobrazić sobie dziś drużynę. W tym sezonie ani razu nie dał się pokonać, co w sumie daje 450 minut z czystym kontem. A drugie miejsce w tabeli jest w ogromnej mierze jego zasługą.

W niedzielę Kołba znów był najlepszy w ŁKS, co nie wystawia dobrego świadectwa jego kolegom. Huragan do tej pory wygrał tylko raz, a mimo to sprawiał lepsze wrażenie od kandydata do awansu. Goście z Morąga mieli trzy znakomite sytuacje i mogli prowadzić, gdyby nie wspaniałe interwencje 24-letniego Kołby.

Trener Marcin Pyrdoł asekurował się, że jego drużyna gra trzeci mecz w tym tygodniu, i być może dlatego wystawił jedenastkę z tylko jednym napastnikiem. W porównaniu do meczu z Pelikanem zmienił skrajnych pomocników, stawiając na Damiana Guzika i Łukasza Kopkę. ŁKS grał cierpliwie, ale nudno. I taki był cały mecz. Gospodarze rzadko stwarzali groźne sytuacje, jeśli już, to po stałych fragmentach. W 16. min z rzutu wolnego strzelał Artur Golański, bramkarz Mateusz Lawrenc wypuścił piłkę, ale Jewhen Radionow nie zdążył z dobitką. Znów zawodził Mateusz Gamrot, słabo spisywał się Golański, a Radionow sprawiał wrażenie mocno zmęczonego.

W 36. min Huragan powinien prowadzić: Piotr Karłowicz wybiegł na czystą pozycję, strzelił mocno, lecz Kołba wybił piłkę, choć z trudem. Dwie minuty później znów goście mieli szansę. Gdyby po rogu Arkadiusz Koprucki trafił w piłkę 2 m przed bramką, Kołba nie miałby szans. Na szczęście minął się z piłką. Przerwa niczego nie zmieniła, bowiem w 47. min Daniel Mlonek trafił w boczną siatkę, a 18 min później bohater Kołba zatrzymał Pawła Galika.

Trener Pyrdoł wysyłał na boisko zmienników, ale niewiele to zmieniało. Tak było aż do 89. min, kiedy Łukasz Kopka próbował dośrodkować, ale został zablokowany. Piłka trafiła pod nogi Pawła Pyciaka, który zacentrował, a Maksym Kowal z bliska dał swojej drużynie trzy punkty. Był to chyba drugi groźny strzał ŁKS w tym meczu...

Po ostatnim gwizdku sędziego szkoleniowiec gości Czesław Żukowski był niepocieszony. - Przykre, że mimo stworzenia kilku sytuacji straciliśmy gola dwie minuty przed końcem. Nie mamy się jednak czego wstydzić. W końcówce zabrakło nam pary, bo od dziewiątej rano jechaliśmy do Łodzi - stwierdził.

Pyrdoł dziękował kibicom za wsparcie, a spotkanie podsumował następująco: - Sztuką jest wygrać, gdy gra się przeciętnie.

W następnej kolejce ŁKS zmierzy się na wyjeździe z MKS Ełk.

ŁKS - Huragan Morąg 1:0 (0:0)

Kołba - Pyciak, Ślęzak, Juraszek, Rozmus - Guzik (46. Nowak), Bryła, Golański (63. Michałek), Gamrot, Kopka - Radionow

Pozostałe wyniki 5. kolejki: Concordia Elbląg - Pelikan Łowicz 1:2, Legia II - Motor Lubawa 2:0, ŁKS Łomża - Świt Nowy Dwór Mazowiecki 0:0, Ursus Warszawa - Sokół Aleksandrów 0:1, HUragan Wołomin - Sokół Ostróda 0:6, Ruch Wysokie Mazowieckie - Drwęca Nowe Miasto Lubawskie 0:3, Jagiellonia II - MKS Ełk 2:0. W tabeli prowadzi Drwęca (15 pkt) przed ŁKS i Widzewem (po 13) i Lechią (9).

Więcej o: