MKS Ełk - ŁKS 1:2. ŁKS wygraną zwolnił swojego byłego trenera?

Piłkarze ŁKS nieźle zaprezentowali się w Ełku i pokonali tamtejszy MKS 2:1. To może oznaczać koniec pracy dla Piotra Zajączkowskiego, trenera klubu z Mazur i byłego szkoleniowca ŁKS
Przyjazd wicelidera tabeli do Ełku wywołał spore zainteresowanie wśród miejscowych kibiców. Na trybunach zasiadło ich aż 700, a to sporo zważywszy na bojkot spowodowany połączeniem dwóch miejscowych drużyn: Mazura i Płomienia. Było też czuć specjalną atmosferę, bo był to mecz życia dla trenera MKS Piotra Zajączkowskiego. Pod jego wodzą piłkarze zdobyli w pięciu meczach zaledwie sześć punktów. Z kolei trener ŁKS Marcin Pyrdoł wzmocnił pomoc, bowiem nie było już w jedenastce Mateusza Gamrota, ale zagrał Przemysław Kocot. Dzięki temu w drugiej linii łodzianie grali dużo lepiej, ale to gospodarze objęli prowadzenie. Michał Hryszko strzelił bramkę w zasadzie z niczego. Dostał piłkę w środku boiska i uderzył zza pola karnego w samo okienko. Tym samym zakończył serię Michała Kołba bez puszczonego gola, która trwała 459 minut.

Radość miejscowych trwała zaledwie 120 sekund, bowiem łodzianie rzucili się do odrabiania strat. Lewą stroną pobiegł Kamil Rozmuś i zagrał loba w pole karne. Piłka przeleciała nad obrońcami, a głową do bramki skierował ją Jakub Nowak.

Wydawało się, że ŁKS pójdzie za ciosem, ale nic z tego nie wynikało. Gra się spowolniła, a łodzianie notowali jedynie niecelne strzały (Rozmus). MKS też próbował strzelić drugiego gola, ale Tomasz Tuttas nie trafił w bramkę. Zrobił się to typowy mecz na remis. Może z piłkarzy ŁKS zeszło powietrze, gdy spiker ogłosił, że Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie prowadzi z rezerwami Jagiellonii Białystok już 4:0? Taki wynik nie pozwoli ełkaesiakom na objęcie pozycji lidera, nawet w przypadku wygranej w Ełku.

W drugiej połowie ŁKS zaatakował i chciał szybko rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. Najlepszą sytuację stworzył w 50. minucie, kiedy to Jewghen Radionow wycofał piłkę do Pawła Pyciaka, a ten zacentrował wzdłuż linii. Arturowi Golańskiemu nie pozostało nic innego, niż umieścić piłkę w siatce. Potem łodzianie szanowali już wynik, grali spokojnie, a gra toczyła się w środku boiska. Duże kłopoty ełkaesiakom sprawiały tylko dośrodkowania Pawła Adamca, byłego piłkarza UKS SMS Łódź i PGE GKS Bełchatów. Duet stoperów ŁKS dobrze dawał sobie jednak z nimi radę, a w przypadku większego zagrożenia na posterunku był Kołba. Podwyższyć na 3:1 mógł jeszcze Kocot, który huknął z rzutu wolnego, ale bramkarz rywali złapał piłkę.

Nieoficjalnie mówi się, że łódzki klub zwycięstwem w Ełku "zwolnił" swojego eks-trenera Piotra Zajączkowskiego.

MKS Ełk - ŁKS 1:2 (1:1)

Gole Hryszko (9.) - Nowak (11.), Golański (50.)

MKS: Muzyk - Finfando, Porębski (17. Adamiec), Kuriata, Berezowskyj - Gryko (54. Świderski), P. Malinowski, Atanacković (81. Rosoliński), M. Malinowski, Hryszko (79. Jambrzycki) - Tuttas.

ŁKS: Kołba - Pyciak, Juraszek, Ślęzak, Rozmus - Nowak (58. Nowacki), Kocot, Bryła (66. Gamrot), Golański (78. Kowal), Kopka - Radionow (87. Sarafiński).