ŁKS - Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 3:0. Mamy lidera, ŁKS, mamy lidera!

Piłkarze ŁKS po świetnym meczu pokonali Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie aż 3:0. Taki wynik dał łodzianom pierwsze miejsce w tabeli po siódmej kolejce spotkań!
Mecz z Finishparkietem trener gości okrzyknął "spotkaniem rundy". Nic w tym dziwnego, bowiem w niedzielę w Łodzi spotkali się lider i wicelider tabeli. Kalkulacja była prosta: kto wygra, po siódmej kolejce będzie zajmował pierwsze miejsce w III lidze. Cichym faworytem meczu był zespół z Warmii. Finishparkiet w tym sezonie zdobył komplet punktów, a ostatnio ograł rezerwy Jagiellonii Białystok aż 6:0. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w drużynie z Podlasia występowało aż sześciu zawodników z pierwszej drużyny ekstraklasy.

ŁKS znał jednak swoją wartość i nie zamierzał się poddać, tym bardziej na własnym stadionie. Od początku obie drużyny ruszyły do ataku, a więcej sytuacji tworzyli łodzianie. Już w ósmej minucie Paweł Pyciak dośrodkował wprost na głowę Jewhena Radionowa, a krytykowany ostatnio Ukrainiec umieścił piłkę w siatce. Na trybunach zapanowała euforia!

To nie był koniec ataku podopiecznych Marcina Pyrdoła. Na 2:0 mógł podwyższyć Jakub Nowak, ale gdy dostał dobrą piłkę w polu karnym, jakby się przestraszył rywali. ŁKS grał naprawdę nieźle, a pod wrażeniem byli nawet wymagający fani. Było sporo otwierających podań w wykonaniu m.in. Artura Golańskiego czy Łukasza Kopki, chociaż czasem brakowało dokładności. Finishparkiet również miał swoje okazje. Zespół z Nowego Miasta Lubawskiego postawił głównie na dośrodkowania i czekał na błędy łodzian w defensywie. Tam dobrze spisywali się jednak obrońcy, na czele z Aleksandrem Ślęzakiem i bramkarzem Michałem Kołbą. Poważny błąd popełnił jednak Patryk Bryła, a przed szansą stanął Tomasz Kowalski, były piłkarz ŁKS i Widzewa. Na szczęście przestrzelił.

Świetnie grający ŁKS zasługiwał na drugą bramkę i... ją strzelił! W 36. minucie przepięknym dośrodkowaniem przez kilkadziesiąt metrów popisał się Paweł Pyciak, a akcję wykończył Kopka. To była bramka wyjątkowej urody w wykonaniu łódzkiego zespołu!

Początek drugiej połowy to już słabsze tempo, ale to nie było zmartwienie łodzian, którzy prowadzili 2:0. Mimo to ełkaesiacy wciąż prezentowali się lepiej, nawet przy kilku prostych błędach w obronie. W 58. minucie łodzianie strzelili trzeciego gola. Po dobrej akcji ofensywnej Finishparkiet wybił piłkę z pola karnego, ale futbolówka wpadła pod nogi Patryka Bryły. Pomocnik ŁKS, który rozgrywał świetne spotkanie, sprytnie minął rywala i pokonał Krystiana Paprockiego. Atmosfera na stadionie była coraz lepsza.

Mecz się wyrównał, ale brakowało dobrych akcji z obu stron. Wciąż dobrze w bramce spisywał się Kołba, który dobrze grał także na przedpolu. Trener Drwęcy Wojciech Tarnowski szybko zdecydował się na zmiany, a Pyrdoł pierwszej dokonał dopiero w 75. minucie (za Radionowa wszedł Maksym Kowal).

W końcówce ełkaesiacy faulowali rywali w okolicach pola karnego, ale Kamil Jackiewicz albo strzelał niecelnie, lub Kołba świetnie radził sobie z jego strzałami. Przy prowadzeniu 3:0 zwycięstwo ŁKS było już niezagrożone, choć łodzianie próbowali jeszcze atakować (niecelny strzał Maksyma Kowala czy za słabe uderzenie Ślęzaka). Zwycięstwo z liderem 3:0 robi wrażenie, tym bardziej, że ŁKS po świetnym meczu został nowym liderem III ligi!

Następny mecz ełkaesiacy rozegrają w niedzielę w Ostródzie z Sokołem.

ŁKS - Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 3:0 (2:0)

Bramki: Radionow (8.), Kopka (36.), Bryła (58.)

ŁKS: Kołba - Pyciak, Ślęzak, Juraszek, Rozmus - Nowak (87. Nowacki), Bryła (80. Gamrot), Golański (86. Michałek), Kocot, Kopka - Radionow (75. Kowal)

Finishparkiet: Paprocki - Pietroń (62. Bartusiak), Jajkowski, Wojcinowicz, Szarpak - Twardowski (46. Domżalski), Kuciński, Kowalski (46. Koziara), Miller - Jackiewicz