ŁKS - Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 3:0. Lider jest z Łodzi!

Piłkarze ŁKS pokonali Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie i objęli fotel lidera III ligi. Przy tak dobrej grze łodzianie długo z niego nie zejdą
PIŁKA NOŻNA. Niewielu kibiców spodziewało się, że ŁKS może zagrać tak dobrze przeciwko dotychczasowemu liderowi tabeli, który nie stracił jeszcze nawet punktu w tym sezonie. Dlatego to Finishparkiet można było upatrywać w roli cichego faworyta niedzielnego spotkania. Tym bardziej że gra ŁKS w tym sezonie nie była przekonująca. Łódzcy piłkarze w meczu z liderem zaprezentowali się jednak wyśmienicie i bez kompleksów ograli rywala 3:0.

Obie drużyny rozpoczęły mecz ofensywnie, ale to ŁKS prezentował się lepiej. Już w ósmej minucie było 1:0. Świetnym dośrodkowaniem wprost na głowę Jewhena Radionowa popisał się Paweł Pyciak, a Ukrainiec umieścił piłkę w siatce. To był cios dla Finishparkietu, ale ełkaesiacy na tym nie poprzestali. Wciąż napierali na bramkę Krystiana Paprockiego i - co ważniejsze - wyprowadzali naprawdę ciekawe akcje. Duża w tym zasługa środkowego pomocnika Przemysława Kocota, który chyba na dobre zyskał zaufanie trenera Marcina Pyrdoła. Otwierające podania wyprowadzali także Artur Golański czy Pyciak, choć momentami brakowało dokładności. Drugi ze wspomnianych zawodników posłał jednak świetną piłkę przez kilkadziesiąt metrów, która trafiła do Łukasza Kopki. Pomocnik łodzian nie mógł zrobić nic innego, niż umieścić ją w bramce, a Pyciak zanotował drugą asystę. - Ze spotkania na spotkanie widać, że tworzymy zgrany kolektyw, coraz lepiej się rozumiemy - mówi asystent.

Po przerwie ŁKS nie grał już tak dobrze, ale strzelił trzecią bramkę. W 58. minucie, po zamieszaniu w polu karnym, z dystansu uderzył Patryk Bryła i ustalił wynik spotkania na 3:0. - Byliśmy bardzo skoncentrowani i zdeterminowani, aby osiągnąć jak najlepszy wynik - cieszy się Pyrdoł. - Gratuluję drużynie, że zagrała naprawdę dobry mecz. Bramka Radionowa dodała nam skrzydeł, poczuliśmy, że możemy wygrać, dalej już poszliśmy za ciosem.

Nie oznacza to jednak, że Finishparkiet nie miał szans na strzelenie gola. Dobrze spisywała się jednak łódzka defensywa, włącznie z kapitanem Aleksandrem Ślęzakiem czy Michałem Kołbą. Bramkarz dobrze zagrał również na przedpolu, z czym wcześniej miał problem. A to szczególnie ważne, bo zespół z Warmii bazował na dośrodkowaniach i liczył właśnie na błędy obrony. Finishparkiet nie mógł rozwinąć skrzydeł, bo po prostu nie pozwalała na to dobra gra gospodarzy. - Ale nie ma się co podpalać. Trzeba zachować zimne głowy. Za tydzień gramy kolejny mecz, a liga jest długa - mówi Kołba.

Można nawet się pokusić o stwierdzenie, że ŁKS zagrał najlepszy mecz w III lidze. Łodzianie cały czas byli aktywni, grali mądrze. Oczywiście nie ustrzegli się błędów, ale za chwilę je korygowali. - Jesteśmy świetnie przygotowani do tego sezonu - potwierdza Pyciak. - Mam tyle sił, że mógłbym rozegrać od razu jeszcze jeden mecz. Nie straciliśmy też bramki. Rywale byli dobrze poukładani, ale nam wychodziły schematy, stwarzaliśmy dużo sytuacji, a wynik to najniższy wymiar kary.

Dzięki niedzielnej wygranej ŁKS objął pozycję lidera III ligi. Jeśli podtrzyma tak dobrą grę, długo nie powinien zejść z pierwszego miejsca. - Obyśmy go nie oddali już do końca sezonu - mówi Pyciak.

W niedzielę ŁKS zagra na wyjeździe z Sokołem Ostróda. Najbliżsi rywale łodzian również są pod wrażeniem wyniku, ale zamierzają uprzykrzyć podopiecznym Pyrdoła życie. - Za tydzień czeka ich ciężki mecz. Ostudzimy trochę zapały - śmieje się Krzysztof Filipek, pomocnik Sokoła.

ŁKS - Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie 3:0 (2:0)

Bramki: Radionow (8.), Kopka (36.), Bryła (58.)

ŁKS: Kołba - Pyciak, Ślęzak, Juraszek, Rozmus - Nowak (87. Nowacki), Bryła (80. Gamrot), Golański (86. Michałek), Kocot, Kopka - Radionow (75. Kowal)

Finishparkiet: Paprocki - Pietroń (62. Bartusiak), Jajkowski, Wojcinowicz, Szarpak - Twardowski (46. Domżalski), Kuciński, Kowalski (46. Koziara), Miller - Jackiewicz