Jewhen Radionow z ŁKS: "Trzeba uszanować zdobyty punkt"

- Uważam, że należy uszanować remis, osiągnięty na trudnym terenie - mówi Jewhen Radionow, napastnik ŁKS


ROZMOWA Z

JEWHENEM RADIONOWEM,

napastnikiem ŁKS

Jerzy Walczyk: Bezbramkowy remis ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki to ważny punkt czy strata dwóch?

Jewhen Radionow: Ciężko powiedzieć, bo spotkanie było naprawdę trudne. Mogiśmy także stracić ten punkt, ale mogliśmy również zdobyć komplet. Uważam, że należy uszanować remis, osiągnięty na trudnym terenie.

Widać było, że rywale przez cale spotkanie mocno uprzykrzali panu życie, a trener Świtu Przemysław Ciecherz stwierdził, że dla jego zespołu nie był pan tajemnicą.

- Nie było aż tak źle. Na pewno przeciwnicy mieli nieco ułatwione zadanie, bo niektórzy z nich dobrze mnie znają. Zachowywali się jednak fair... Grało mi się nawet dobrze, bo lubię ten stadion. Ciężko się tutaj gra, gdyż boisko ma nietypowe wymiary [jest wąskie - przyp. red.]. Kilka razy urwałem rywalom, miałem jedno fajne zagranie, kilka razy także sam próbowałam zdobyć bramkę. Pierwsza połowa dla nas była naprawdę trudna. Gospodarze dobrze zagrali w obronie, wszystkie strefy na boisku były dokładnie przykryte, ale za to po przerwie zaczęliśmy wreszcie stwarzać dobre okazje. Na koniec powiem, że na boisku Świtu niejedna drużyna straci punkty.

Był pan autorem najlepszej sytuacji, do strzelenia gola. Po zagraniu pana wystarczyło tylko dobrze przyłożyć nogę.

- Szkoda tej szansy, ale przypomnę, że w meczu były także trudne chwile, które przetrzymaliśmy. Wszystkiego wygrać się nie uda. Uważam, że należy być dumnym, że nie straciliśmy znów bramki. Jak się nie da wygrać, to trzeba zremisować.

To był najtrudniejszy z dotychczasowych meczów wyjazdowych?

- Powiem tak: była to jedna z najtrudniejszych pierwszych połów w tej rundzie. Rywale byli mocni we defensywie, bardzo agresywnie zagrali, bardzo dobrze byli zorganizowani w każdej formacji. Dodatkowo dobrze wychodzili z kontratakami. Widać było w ich grze dużą jakość. Później było już lżej.

Teraz przed ŁKS trzy mecze w roli gospodarza: z Motorem Lubawa, Widzewem i Concordią Elbląg. Będzie okazja, aby zdobyć komplet punktów i umocnić się na pozycji lidera.

- Nawet nie wiedziałem, że zagramy teraz u siebie trzy mecze z rzędu... Nie patrzę tak daleko w przyszłość, bo dla mnie najważniejsze jest zawsze kolejne spotkanie, które chcemy wygrać. Wiem, że nasi szefowie i kibice liczą, że drużyna awansuje do II ligi. My nie myślimy na razie o awansie. Mamy dopiero październik, a do końca sezonu zostało jeszcze kilka miesięcy. Trzeba wygrywać jesienne mecze. Pamiętajmy, że przed nami jest także przerwa zimowa, w której tradycyjnie większość drużyn wzmacnia składy. Przed nami więc jeszcze długa druga do celu.