Sport.pl

ŁKS wrócił do normy

Jeśli ktoś liczył, że pokonanie Polonii Bytom spowoduje przełom w grze ŁKS, srodze się rozczarował. Bo we Wrocławiu Śląsk pokazał ełkaesiakom, ile brakuje im do ligowych średniaków ŁKS wrócił do normy
Dla zespołu z al. Unii pocieszające jest tylko to, że beniaminek wcześniej wygrał u siebie z Wisłą Kraków, a działacze na zimowe transfery chcą przeznaczyć 6 mln zł, czyli więcej niż wynosi roczny budżet ŁKS. Po spotkaniu trener Grzegorz Wesołowski tłumaczył, że jego drużyna przez większą część meczu utrzymywała się przy piłce. Tylko zapomniał, że w futbolu najważniejsze są gole.

Goście zaczęli mecz bardzo bojaźliwie. Przed bramką Śląska pojawili się dopiero w 16 minucie, a 120 sekund później oddali pierwszy strzał. Następny sprawił już mnóstwo kłopotu bramkarzowi, ale wtedy łodzianie przegrywali już 0:1. Niespodziewanie najlepszy w Śląsku nie był kadrowicz Janusz Gancarczyk, ale Krzysztof Ostrowski. Prawy pomocnik Śląska chyba wiedział, że na trybunie znajdują się Piotr Stokowiec i Marcin Węglewski z Widzewa, którzy oglądali Ostrowskiego i Sebastiana Dudek. - Przyglądamy się różnym zawodnikom, których wiosną widzimy w naszym składzie - wyjaśnił tylko Stokowiec.

Ostrowski był najlepszy na boisku, bez problemu ogrywał Adama Marciniaka, a gospodarze po jego akcjach i Sebastiana Mili stworzyli kilka dobrych okazji do zdobycia gola. Po przerwie po rzucie rożnym Mili Gabor Vayer i Mladen Kaszczelan nie potrafili wybić piłki sprzed bramki. Ta trafiła do Piotra Celebana, który z bliska pokonał Bogusława Wyparłę. Wcześniej niewiele brakowało, by ŁKS dostał gola do szatni. Znów z niegroźnej sytuacji niebezpieczeństwo sprokurował Marciniak, który nie upilnował Szewczuka. Napastnik Śląska przerzucił piłkę nad Wyparłą, ale Adrian Woźniczka zdążył wrócić na linię bramkową i wyjaśnić sytuację.

Przed przerwą łódzki szkoleniowiec jeszcze dokonał zmiany, wymieniając Węgra na Rafała Kujawę. - Skręcił stopę, dlatego musiał zejść - wyjaśnia Wesołowski. Niewiele to pomogło, bo z minuty na minutę przewaga Śląska była coraz większa. Wreszcie nadeszła pechowa dla łodzian 55 minuta. W polu karnym przewrócił się Dariusz Stachowiak, na którego wpadł Celeban. Sędzia podyktował rzut karny, choć wcześniej jego asystent pokazał, że piłka opuściła boisko. Minutę później Dudek wykorzystał jedenastkę i było już 2:0 dla Śląska.

Zdecydowanie słabiej niż w poprzednich spotkaniach zagrał Kaszczelan. Straty piłki przez Czarnogórca kończyły się groźnymi kontrami. Pierwszej nie wykorzystał Gancarczyk, ale przy drugiej bezlitosny okazał się Mila, który przy okazji wykorzystał źle zastawioną pułapkę ofsajdową. Były ełkaesiak ograł Wyparłę, a następnie z ostrego konta skierował piłkę do pustej bramki.

Pod koniec meczu Wesołowski postawił wszystko na jedną kartę i postanowił zagrać dwójką napastników. Kamil Bartosiewicz zastąpił Czerkasa. Niestety, łodzian stać było zaledwie na uderzenie Wahana Geworgyana w bramkarza oraz strzał z rzutu wolnego Kaszczelena, po którym piłka wyleciała poza boisko.

Atakujący ełkaesiacy zapomnieli o obronie. Szansy nie wykorzystał m.in. Vuk Sotirović - po jego strzale Wyparło odbił piłkę pod nogi Garncarczyka, a ten po minięciu Zdzisława Leszczyńskiego kopnął na bramkę. Na szczęście Wyparło kolejny raz popisał się doskonałą interwencją i wyjaśnił sytuację.

- Liczyliśmy, że po wygranej z Bytomiu zdobędziemy tutaj punkt - przyznał Leszczyński. - Już w pierwszej połowie plan legł w gruzach. W poniedziałek dokonamy analizy, aby piątkowym spotkaniem z Lechią Gdańsk udanie zakończyć tegoroczne występy.

Niestety, łodzianie we Wrocławiu nie tylko stracili trzy punkty, ale także swojego kapitana Adamskiego, który otrzymał czwartą żółtą kartkę i w piątek będzie musiał pauzować.

Śląsk Wrocław3 (1:0)
ŁKS0
Strzelcy bramek

Śląsk: Celeban (29.), Dudek (56., karny), Mila (75.)

Sędziował: Piotr Pielak (Warszawa)

Widzów: 6 tys.

Śląsk: Kaczmarek - Wołczek, Celeban, Łukasiewicz, Pawelec - Ostrowski (79. Sotirović), Dudek, Mila Ż, Ulatowski, J. Gancarczyk (87. Biliński) - Szewczuk.

ŁKS: Wyparło 3.5 - Woźniczka 3, Leszczyński 3, Adamski 2.5 Ż, Marciniak 2 - Biskup 3 (62. Geworgyan 2), Drumlak 3, Kaszczelan 2 Ż, Vayer 2 (33. Kujawa 3 Ż), Stachowiak 3 - Czerkas 2 (83. Bartosiewicz).