Sport.pl

ŁKS najlepszy wiosną

Piłkarze z al. Unii w rundzie wiosennej zdobyli już dziewięć punktów - najwięcej w ekstraklasie. Prowadzą też w innej statystyce - skuteczności. Dotychczas strzelili aż osiem goli.
Na stadionie Polonii gra podopiecznych trenera Wesołowskiego wszystkim przypada do gustu. - Adam Czerkas był dominującą postacią na boisku, a do tego doskonale absorbował obronę - stwierdził po meczu Cezary Kucharski, były reprezentant Polski. - Dawno nie widziałem tak walczącego napastnika.

Drugi gol dla ŁKS-u, strzelony przez Czerkasa, tak zdenerwował Józefa Wojciechowskiego, właściciela Polonii, że ostentacyjnie opuścił trybuny. Już wtedy pojawiła się informacja, że to pożegnalny mecz trenera Jacka Zielińskiego. Jego następcą został Bogusław Kaczmarek. - Łódzki Klub Seniora, jak mówią złośliwi, pokazał klasę. A przecież drużyna zagrała bez czterech podstawowych graczy - stwierdził eurodeputowany Ryszard Czarnecki.

Paweł Drumlak ma pęknięte żebro, dlatego spotkanie oglądał z trybun. - Była możliwość, bym zagrał, ale z Polonią będzie łatwiej o punkty niż za tydzień z Bełchatowem - mówił godzinę przed meczem. Ełkaesiacy byli więc pewni, że nie przegrają mimo kłopotów. Kolejnym było odnowienie się kontuzji Marcina Adamskiego. Ale świetnie zastąpił go Robert Sierant. - Wiedzieliśmy, że jeśli nie popełnimy błędów w obronie, to powinno wystarczyć na Polonię - zauważył Sierant. - Nasza taktyka była podporządkowana zwycięstwu.

Kolejny dobry występ zaliczył Marcin Smoliński, który miał udział przy dwóch bramkach. Najpierw dośrodkowywał z rzutu rożnego, kiedy gola zdobył Rafał Kujawa, a po przerwie idealnie zagrał do Wahana Geworgyana, który wystawił piłkę Czerkasowi. Po raz pierwszy wiosną Smoliński zajął miejsce na środku pomocy, co dobrze wpłynęło na grę łódzkiej drużyny. Były legionista często skutecznie dryblował, co kilka razy zaowocowało to spięciami pod bramką gospodarzy. Mając obok siebie Piotra Świerczewskiego, z minuty na minutę radził sobie coraz lepiej, spychając w cień reprezentanta Polski Radosława Majewskiego.

Spotkanie na Konwiktorskiej miało prestiżowe znaczenie dla Kujawy, który przed sezonem miał ofertę ze stołecznego klubu. Trener Zieliński nie zdecydował się jednak na jego transfer. - Nie mogliśmy przecież kupić wszystkich graczy z ligi - tłumaczył się.

- Cały czas próbujemy nowych rozwiązań taktycznych i personalnych. Poza tym do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest ciężka praca, którą - jak pokazują wyniki - wykonaliśmy perfekcyjnie - opowiadał Wesołowski. - Wiem, że teraz wszyscy oczekują, że ogramy GKS, ale trzeba być ostrożnym - tonuje nadmierny optymizm łódzki szkoleniowiec.

Adam Czerkas

napastnik ŁKS-u

Przyjechaliśmy do Warszawy, aby wywieźć dobry rezultat. I spotkanie się fajnie ułożyło. Starałem się jak najdłużej utrzymać się przy piłce. W pierwszej połowie byłem często osamotniony w ataku, ale po zmianie stron nasze kontry były prowadzone już większą liczbą zawodników. Przed spotkaniem nie liczyłem, że zagram od pierwszej minuty. Fajnie się poczułem, kiedy zobaczyłem, że znalazłem się w wyjściowej jedenastce. Cieszę się, że mam kredyt zaufania u trenera. Lubię grać, kiedy to czuję. W zwycięstwo uwierzyłem, kiedy zdobyliśmy drugiego gola. Przy trzeciej bramce asystowałem, bo chciałem podziękować Wahanowi, który jesienią asystował przy moich dwóch golach.

not. jw