Sport.pl

Konflikt na ŁKS-ie rozwiązany

W niedzielę na stadionie ŁKS-u będzie i bazar, i mecz - taką decyzję podjęli szefowie stowarzyszenia i sportowej spółki z al. Unii.


Przypomnijmy, że transmisja spotkania ŁKS-u z Piastem Gliwice stanęła pod znakiem zapytania. Wszystko przez to, że w dniu meczu na stadionie przy al. Unii odbywa się bazar. Nikt nie chciał ustąpić. Wczoraj okazało się, że znaleziono wyjście z trudnej sytuacji - zamiast w niedzielę rano, wozy transmisyjne na stadion przy al. Unii przyjadą już w sobotę wieczorem.

- Pomógł nam Marcin Stefański, dyrektor logistyki Ekstraklasy SA - zdradza Mirosław Wróblewski, wiceprezes ŁKS-u. - Podjęliśmy też decyzję, że kupujący będą mogli wchodzić na bazar tylko do 11.30, aby na trzy godziny przed meczem nasz obiekt był już gotowy na przyjęcie kibiców oraz drużyny gości.

Sprzedający mogą się jednak domagać zwrotu opłaty targowej, bo każdy, kto ma stoisko na bazarze, płaci stowarzyszeniu 130 zł miesięcznego abonamentu. - Liczymy, że sportowa spółka przekaże nam pewną kwotę, abyśmy mogli zrekompensować straty sprzedawców - tłumaczy Wróblewski.

Opłaty od kupców z bazaru to jeden z najważniejszych składników budżetu stowarzyszenia. W najbliższym czasie zostanie otwarta nowa hala widowiskowo-sportowa, dlatego szefowie stowarzyszenia rozpoczęli poszukiwania nowego placu, na który zostałoby przeniesione targowisko. - Prawdopodobnie będzie to plac na Retkini - zdradza jeden działaczy.

To nie koniec dobrych informacji. W PZPN-ie obradowała komisja ds. licencji w sezonie 2009/2010. - Dokonano przeglądu dokumentów, które należało złożyć do końca marca - informuje Roman Gałuszka, prezes ŁKS-u SSA. - Nieoficjalnie wiadomo, że do naszego wniosku licencyjnego nie było żadnych zastrzeżeń.

Piłkarze przygotowują się do meczu z Piastem. Wczoraj mieli zajęcia na stadionie Energetyka. Nie trenował tylko Piotr Świerczewski, który jednak zapowiada, że wystąpi w niedzielnym meczu. - Piotrek jest bardzo ambitny, dlatego chce zagrać. Dla mnie od wyniku ważniejsze jest jego zdrowie, dlatego wolałbym, aby odpuścił niedzielne spotkanie - tłumaczy trener Grzegorz Wesołowski.