ŁKS liczy na sąd

Po nieprzyznaniu ŁKS-owi licencji na grę w ekstraklasie, działacze klubu z alei Unii odwołują się między innymi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Uważają że ŁKS został portaktowany zbyt surowo. Prezes Roman Gałuszka oddał się do dyspozycji współwłaścicieli
Szefowie sportowej spółki z alei Unii zorganizowali konferencję prasową, na której poinformowali, co zrobili już po niekorzystnej dla klubu decyzji Komisji Odwoławczej PZPN-u. - Wykonaliśmy cztery kroki, aby odzyskać licencję - mówi Dariusz Cychol, doradca prezesa ŁKS-u SSA.

* Po pierwsze - za pośrednictwem kancelarii adwokackiej Eugeniusza Stanka złożyli zażalenie na decyzję Komisji Odwoławczej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

* Po drugie - wysłali pismo do ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, w którym zarzucili Komisji Odwoławczej złamanie trybu przyznawania licencji.

* Po trzecie - kolejne pismo wysłali do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

* A po czwarte - pożalili się Grzegorzowi Lato, prezesowi PZPN-u, na błędy proceduralnie podczas rozpatrywania wniosku odwoławczego.

- Napisaliśmy też, ze wbrew prośbie zarządu związku, komisja odwoławcza nie rozpatrzyła ponownie naszego wniosku - wyjaśnia Cychol. - Po prostu jej członkowie tylko odczytali nam uzasadnienie swojej decyzji z 28 maja.

Szefowie spółki nie ukrywają, ze najbardziej liczą na korzystny wyrok w WSA. Jeśli sąd stwierdzi, że nastąpiło naruszenie proceduralne, to może unieważnić decyzję Komisji Odwoławczej i nakazać ponowne wszczęcie całej procedury licencyjnej. - Mamy zapewnienie, że w poniedziałek, a najpóźniej we wtorek, dokumenty trafią do sądu - zapewnia Tomasz Kłos, menedżer ŁKS-u SSA.

W klubowych korytarzach dużo mówi się też o tym, że ŁKS, w porównaniu z innymi klubami ekstraklasy, został potraktowany nadzwyczaj surowo. Wiosną nie tylko przy alei Unii były spore problemy finansowe. Swoim zawodnikom w terminie nie płacą także Polonia Bytom, Ruch Chorzów, a Odra Wodzisław ma spory dług wobec piłkarza Mariusza Nosala. Natomiast Jagiellonia Białystok za udział w aferze korupcyjnej została ukarana jedynie odebraniem 10 punktów w przyszłym sezonie. - To skandal, że tak nierówno traktuje się kluby - denerwuje się Grzegorz Klejman, współwłaściciel ŁKS-u. - Naszym kosztem członkowie komisji postanowili uratować Cracovię i Arkę Gdynia.

W klubie z alei Unii są też oburzeni treścią listu otwartego opublikowanego przez Arkę Gdynia i Cracovię. Te kluby domagały się, by nie przyznawać licencji ŁKS-owi. Tak się stało i Arka utrzymała się w ekstraklasie, a Cracovia zagra w barażu, chociaż sportowo powinna spaść.

Z kolei Tomasz Hajto, piłkarz ŁKS-u, uważa, że decyzja PZPN-u zniszczy ponad 100-letni klub. - Wyrzucenie nas z ekstraklasy sprawi, że prawie 100 rodzin straci środki do życia - zauważa. W klubie zatrudnieni są nie tylko piłkarze pierwszego zespołu, ale także zawodnicy Młodej Ekstraklasy, kilku grup młodzieżowych oraz spora grupa trenerów i etatowych pracowników spółki. - Do tego zajęliśmy siódme miejsce w tabeli, a wychodzi na to, że Ekstraklasa S.A. nam za to nie zapłaci - martwi się piłkarz.

Brak licencji dla klubu już zaczyna zbierać personalne żniwa. Roman Gałuszka, prezes ŁKS-u SSA, oddał się do dyspozycji współwłaścicieli. Jako prezes spółki, to on jest odpowiedzialny za to, że wszystkie dokumenty na czas nie trafiły do Komisji Odwoławczej. - Nie może być tak, że utrzymujemy się sportowo, a poprzez nieodpowiedzialną pracę działaczy tracimy miejsce w ekstraklasie - grzmi Hajto.

Gałuszka zaprzeczył, że w przypadku odejścia z ŁKS-u otrzyma aż 200 tys. zł odprawy.

Wszystko o Łódzkim Klubie Sportowym - czytaj tutaj »