Ekstraklasa: ŁKS do sprzedania?

Właściciele ŁKS-u zamierzają go sprzedać. We wtorek wysłali ofertę do jednego z najbogatszych Polaków.
Bez zamożnego właściciela, a przynajmniej potężnego sponsora, ŁKS-owi trudno będzie przeżyć kolejny sezon, nie mówiąc już o walce o coś więcej niż utrzymanie. Bo same pieniądze za transmisje telewizyjne nie wystarczą, tym bardziej że już teraz ustawiła się po nie kolejka wierzycieli. Wczoraj Grzegorz Klejman, który od dwóch miesięcy rządzi sportową spółką akcyjną, zapowiedział, że lada dzień w Łodzi pojawi się zamożny człowiek. - Będzie to osoba bardziej majętna od Sylwestra Cacka, właściciela Widzewa - mówił.

Prawdopodobnie chodzi o Zygmunta Solorza, właściciela Polsatu. "Gazeta" dowiedziała się, że 14 lipca działacze ŁKS-u wysłał do niego ofertę kupienia klubu. Za 99 proc. akcji chcą 12 mln zł.

Klejman twierdzi jednak, to kancelaria Solorza pytała, czy byłby w stanie odsprzedać akcje.

Zaprzecza temu Józef Birka z rady nadzorczej Polsatu. - Nie interesujemy się ŁKS-em - powiedział "Gazecie". - Poza tym nie ma możliwości posiadania więcej niż jednego klubu piłkarskiego, ponieważ zabrania tego ustawa o sporcie kwalifikowanym. Może pismo z Łodzi trafiło do sekretariatu pana Solorza, ale do mnie jeszcze nie dotarło. Wcześniej czy później tak się jednak stanie, bowiem wszystkie podobne oferty są kierowane do mnie. Podobną propozycję złożył nam prezydent Kielc.

Chęć sprzedaży ŁKS-u potwierdza też pojawienie się po długiej nieobecności Daniela Goszczyńskiego. Do żony Goszczyńskiego należy 49,5 proc. akcji. Właścicielem takiej samej puli udziałów teoretycznie jest Klejman. Teoretycznie, bo wciąż nie zapłacił za nie Algimantasowi Breikstasowi. Litewski biznesmen chce za swoją część 2 mln zł.