Oświadczenie piłkarzy ŁKS

My, piłkarze ŁKS Łódź od wielu tygodni toczymy samotną walkę, aby w piłkarskiej Ekstraklasie zwyciężyło prawo oraz ?duch sportu?. Jak powszechnie wiadomo komisja licencyjna PZPN w sposób urągający jakimkolwiek standardom odebrała nam możliwość gry w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Zrobiła to, nie dotrzymując procedur, nie dając nam szans na terminowe złożenie odwołania, dopuszczając się bardzo wielu uchybień, o których poinformowany został sąd. Udało się nam m.in. doprowadzić do zwołania w najbliższym czasie komisji mediacyjnej, która wykluczy wszelkie dotychczasowe podejrzenia o nieprzestrzeganiu i pogwałceniu prawa przez nasz klub. Liczymy, że PZPN dotrzyma danej obietnicy i osoby reprezentujące związek stawią się w wyznaczonym terminie i podejmą jedyną słuszną decyzję, czyli przywrócą nasz klub do rozgrywek Ekstraklasy.

Niestety, powstało silne lobby, aby ŁKS zniszczyć. Okazuje się że w naszej lidze można kupować mecze i ponieść karę minimalna (jak minus 10 punktów), ale można też nie zawinić w niczym i zostać zdegradowanym. My, piłkarze, jesteśmy tym zdruzgotani.

Najbardziej zaskoczyła nas w tym całym zamieszaniu postawa działaczy, trenerów i piłkarzy innych klubów, które nie potrafiły zapewnić sobie utrzymania w Ekstraklasie w sposób czysto sportowy. Prym wiodła w tym Cracovia Kraków pod batutą Janusza Filipiaka. Okazało się, że sami nie złożyli terminowo pełnego wniosku licencyjnego (problemy ze stadionem), a teraz najgłośniej domagają się rozprawienia z naszym klubem i walczą o miejsce w lidze przy "zielonym stoliku". Jeszcze bardziej zniesmaczyło nas, że - przynajmniej w naszym odczuciu - tubą Cracovii został najstarszy dziennik sportowy w Polsce, czyli "Przegląd Sportowy". To smutne, że gazeta, na której wychowały się całe pokolenia kibiców, dziś nie ma nic wspólnego z obiektywizmem. Nasze oświadczenia były konsekwentnie ignorowane przez szefostwo "PS", zamiast tego notorycznie karmiono czytelników wywiadami z działaczami Cracovii oraz apelami o wyrzucenie nas z ligi. Gdy pisaliśmy to oświadczenie, już mieliśmy wiadomość od dziennikarza "PS", że nie zostanie ono wydrukowane, ponieważ polityka redakcji jest inna. Szkoda, że tak wpływowa gazeta ma jakąkolwiek inną politykę, poza polityką informacyjną. Liczyliśmy na obiektywizm i bezstronność w relacjonowaniu naszej walki o Ekstraklasę, ale srodze się zawiedliśmy. Brakuje tylko tego by w najbliższym czasie doszło do kolejnej manipulacji opinią publiczną ze strony Przeglądu Sportowego. Nie zdziwimy się jeżeli ukażą się w gazecie sfabrykowane treści oraz tendencyjne komentarze dotyczące wniosku licencyjnego Łódzkiego Klubu Sportowego. Nam marzy się, by upubliczniono wnioski licencyjne wszystkich klubów Ekstraklasy, aby każdy mógł sobie wyrobić własne zdanie.

Niezrozumiała jest dla nas również postawa szefa spółki Ekstraklasa S.A., Andrzeja Rusko, który powinien stać na straży interesów klubów. Tymczasem nie zważając na wiele nieprawidłowości (m.in. niewyjaśniona do końca sprawa korupcji - cierpią piłkarze Widzewa, którzy mimo sportowego awansu nie zagrają w Ekstraklasie, zmiana regulaminu w trakcie sezonu - brak baraży, brak sponsora tytularnego dla ligi, błędy proceduralne przy przyznawaniu licencji klubom), pan Rusko chce rozpocząć ligę, twierdząc, że wszystko jest w porządku.

Wiemy, że Ekstraklasa to powinien być produkt jak najwyższej jakości. My - piłkarze twardzi, ambitni i nieustępliwi - tę jakość w poprzednim sezonie zapewnialiśmy. Skazywano nas od początku na pożarcie, a jednak w ostatecznym rozrachunku zajęliśmy wysokie siódme miejsce. Potrafiliśmy wywalczyć punkty na stadionach Wisły, Lecha czy Polonii. Obroniliśmy Ekstraklasę dla Łodzi, dla klubu o 101-letniej tradycji. Jednak w imię jakichś nieczystych gierek, których do końca nie rozumiemy i które są naszym zdaniem bardzo podejrzane, ktoś chce te boiskowe rozstrzygnięcia zakwestionować. Nie prosimy, by dawano nam cokolwiek na kredyt. Nie chcemy, by ktoś przymykał oko na nasz klub. Prosimy tylko o respektowanie prawa.

Dla ŁKS Łódź to przełomowe miesiące. Wiosną strajkowaliśmy, aby w klubie doszło do zmian własnościowych. Te zmiany się rzeczywiście zdarzyły i dziś ŁKS po raz pierwszy od bardzo dawna ma szansę stać się naprawdę profesjonalnym klubem. Gdyby opinia publiczna zapoznała się z naszym wnioskiem licencyjnym nie byłoby wątpliwości, że nie są to czcze obietnice. Proszę nie wierzyć komentarzom, że wniosek licencyjny naszego klubu był w czymkolwiek gorszy i mniej wiarygodny od wniosków innych klubów. Toczy się przeciwko nam brudna gra, którą niestety - jako ludzie w takich gierkach niedoświadczeni - przegrywamy.

Chcielibyśmy podkreślić, że naszą intencją jest przestrzeganie prawa. I to nie tylko prawa boiskowego, które daje naszemu klubowi możliwość dalszej gry w Ekstraklasie. Dążymy do jak najszybszego porozumienia, ale z poszanowaniem przepisów.