Nowy sezon, ostrzejsze prawo

Weszła w życie nowa ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Czy kluby piłkarskie z naszego regionu przygotowały się do wprowadzenia zmian?
Widzew, ŁKS i PGE GKS Bełchatów są największymi klubami piłkarskimi w regionie i na ich mecze przychodzi najwięcej kibiców. Od dzisiaj na spotkaniach tych drużyn będzie obowiązywało wiele nowych przepisów, które mają poprawić bezpieczeństwo kibiców. Wiele z nich zaczęło budzić emocje jeszcze przed wejściem w życie.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zapisów jest wprowadzenie tzw. zakazu klubowego. Nie może on przekroczyć dwóch lat, a klub może go nałożyć na osobę, która naruszyła regulamin obiektu lub regulamin imprezy masowej.

Zapis ten rodzi jednak wiele wątpliwości, bowiem zdaniem części kibiców może dojść do pewnego rodzaju "selekcji". - Rzeczywiście punkt ten jest kontrowersyjny. Kluby w tej kwestii mają bowiem pewną dowolność, ale przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie chciał pozbawić się możliwości zarobku - uważa Michał Antczak, rzecznik GKS-u.

Teoretycznie - i zgodnie z prawem - kluby mogą karać za naprawdę drobne przewinienia, np. zajęcie innego miejsca niż wyznaczone na bilecie. - Ciekawe w takim razie, ile zakazów może wydać zdenerwowany pan prezes, gdy zobaczy na stadionie flagę obrażającą szefów klubu - zastanawia się 23-letni Mateusz, kibic ŁKS-u. Obrońcy zapisu przekonują jednak, że nikt w swoim domu nie chce nieproszonych gości, a takimi przecież są agresywni i prowokujący kibice. Dodatkowo, żeby ukarać taką osobę, najpierw trzeba będzie udowodnić jej winę, więc nikt niewinny zakazu stadionowego nie dostanie.

Większe będą również uprawnienia ochrony. Od dziś służby porządkowe mogą używać siły (chwytów obezwładniających lub podobnych technik obrony, kajdanek oraz miotaczy gazu). Czy nie ma obaw, że i w tym przypadku może dojść do nadużyć? - Wręcz przeciwnie - uważa Zbigniew Jędrzejewski, kierownik bezpieczeństwa na stadionie ŁKS-u. - Służby porządkowe w celu ochrony obiektu czy osób postronnych już od dawna powinny mieć możliwość używania siły. Wszystkie zmiany są dobrymi rozwiązaniami i uważam, że naprawdę pomogą czuć się bezpieczniej zwykłym kibicom.

Czy mogą być problemy? - Mogą być zawsze, bo nikt nie przewidzi zachowania kibiców i do końca się przed nimi nie zabezpieczy. Wierzę jednak, że ludzie przychodzący na stadion chcą przede wszystkim oglądać mecz piłkarski, a nie szukać awantur - dodaje Jędrzejewski.

Znacznie wzrosły również kary. Od dziś za próbę wniesienia na stadion alkoholu, niewykonanie polecenia służb porządkowych lub policji, żandarmerii wojskowej i innych organów ścigania, karą będzie grzywna od 2 tys. zł. Co więcej - w teorii - od trzech miesięcy nawet do pięciu lat pozbawienia wolności grozi osobie, która... odpali racę. To tyle samo, co za kradzież czy fałszowanie dokumentów.

Jak przestrzeganie tak drastycznych przepisów będzie wyglądało w praktyce? Również i w tej kwestii zdania są podzielone. - Jeśli ktoś odpali racę, ochrona powinna najpierw zabezpieczyć miejsce, a później osobę tę zatrzymać i oddać w ręce policji - tłumaczy Antczak. Zdaniem Jędrzejewskiego, na stadionie ŁKS-u tak drastycznych działań nie będzie. - Trzeba się zastanowić, czy odpalenie racy stanowi ryzyko i niebezpieczeństwo dla innych osób na stadionie. Na obiekcie jest zainstalowany monitoring, więc w razie potrzeby taką osobę można namierzyć po spotkaniu.

Kolejne zmiany zaszły w zakazie stadionowym. W naszym województwie jest 39 chuliganów z takim zakazem (w tym 18 z Łodzi), ale tylko 26 z nich musiało obowiązkowo przychodzić na komisariaty policji w czasie spotkań. Teraz każdy z zakazem stadionowym w trakcie trwania meczu będzie musiał obligatoryjnie pojawić się na najbliższej komendzie.

Wszystkie kluby ekstraklasy muszą wprowadzić elektroniczny system identyfikacji kibica. Wejście na obiekt za okazaniem wejściówki innej osoby będzie od teraz niemożliwe, gdyż na bilecie będą umieszczone dane osoby, która ją kupiła (każdy może kupić tylko jedną). Systemy mają być kompatybilne w całej lidze, a nad wszystkim ma czuwać Ekstraklasa SA, czyli organizator rozgrywek.

W Bełchatowie system taki zacznie funkcjonować dopiero na wiosnę. - Kluby mają bowiem półroczny okres przejściowy, przez który muszą wprowadzić wszystkie zmiany - mówi Antczak. Już od dawna ma go Widzew.