Sport.pl

Jacek Sarzało: Piłkarze nie mogą rządzić klubem

Obawiam się, że ŁKS nie tylko nie odzyska równowagi ekonomiczno-organizacyjnej, ale wręcz przeciwnie: w krótkim czasie stoczy się cywilizacyjnie jeszcze niżej niż był za schyłkowego Goszczyńskiego - uważa dziennikarz ?Gazety Wyborczej? i Sport.pl Jacek Sarzało.
Jak już informowaliśmy, we władzach spółki znajdą się byli i obecni zawodnicy. Prezesem nadal będzie Antoni Panek, który według Klejmana ma dobry kontakt z władzami miasta. Tomasz Kłos zostanie prokurentem spółki, a na stanowisku menedżera zastąpi go Tomasz Hajto, zaś Marcin Adamski będzie dyrektorem sportowym.

- Niestety, fakt, że olbrzymia część fanów ma ich za ludzi honoru - ani sam z siebie nie zagwarantuje przyszłości klubu, ani też wcale jeszcze nie świadczy, że Hajto z Adamskim sprawdzą się na dyrektorskich stołkach. Kto da gwarancję, że gospodarcza rzeczywistość czasów kryzysu bardzo szybko ich nie przerośnie? Zarządzanie nowoczesnym klubem to nie gra komputerowa, w której wirtualny menedżer może zgubić klub, a i tak zawsze ma następne życie - pisze w blogu Sarzało.

- Bo co jeśli chodzi o przygotowanie merytoryczne panów piłkarzy? Przerwać akcję rywala na pewno umieją, ale czy wiedzą - jak działa firma? Czy mają pojęcie o interesach w pojęciu szerszym niż "tu kupić towar taniej, by tam drożej sprzedać"? - zastanawia się Sarzało.

- Konsekwentnie uważam, że dopóki klubu nie obejmie mądra ekipa technokratów - ŁKS jest skazany na wegetację. I powtarzam: jeżeli do nastania nowych porządków potrzebne byłoby bankructwo klubu - trudno, niech bankrutuje. Im szybciej - tym lepiej - pisze Sarzało

Więcej w blogu Jacka Sarzały - czytaj tutaj »


Więcej o: