Oddaje akcje, których nie ma?

Algimantas Breikstas zadeklarował w czwartek, że odda udziały w ŁKS SSA. Jednak działacze z klubu z al. Unii twierdzą, że Litwin akcji nie ma


Oświadczenie Breikstasa, który postanowił bezpłatnie przekazać swoje udziały władzom miasta lub stowarzyszeniu kibiców, wywołało ogromne zamieszanie. - To blef - twierdzi Grzegorz Klejman, którego litewski biznesmen posądza o to, że nie zapłacił za akcje. - Niech udowodni w sądzie, że tak nie jest - replikuje. Według niego właścicielem 49,5 proc. akcji jest Ilona Goszczyńska, taką samą liczbę ma on, a 1 proc. należy do stowarzyszenia.

Klejman opowiada też, że podczas środowego spotkania udziałowców, w którym uczestniczył także Daniel Goszczyński, Litwin zażądał funkcji prezesa spółki. - Chciał mieć dostęp do ewentualnego odszkodowania po wygraniu sprawy w wojewódzkim sądzie administracyjnym. Nie można było tego zrobić, bo prezes Antoni Panek nie został formalnie odwołany - tłumaczy Klejman.

Zdaniem działaczy ŁKS-u litewski biznesmen kolejny raz chciał wykorzystać klub do promocji swoich zawodników. - Zasugerował, że sprowadzi do klubu Brazylijczyków, Litwinów, a w zamian będzie można pozbyć się Tomka Hajty i Marcina Adamskiego, którzy mają wysokie kontrakty - twierdzi Klejman.

Oświadczeniem Litwina oburzony jest też Tomasz Kłos, menedżer drużyny z al. Unii. - Kompletnie nie rozumiem takiego postępowania - mówi były reprezentant Polski. - Przychodząc do ŁKS-u, obiecywał pomoc finansową, tymczasem przekazał kilka tysięcy złotych. Teraz po rocznej nieobecności przypomniał sobie o naszym istnieniu. Pytam więc, gdzie był Breikstas do tej pory?

Według Kłosa sytuacja w klubie powoli wraca do normy. - Trzeba zjednoczyć siły i walczyć o powrót do ekstraklasy, a nie między sobą - deklaruje.

Sprzedaż Jakuba Biskupa i Mladena Kaszczelana była konieczna. Zdaniem trenera Grzegorza Wesołowskiego w ich miejsce pojawią się nowi piłkarze, a drużyna stanie się kandydatem do awansu. Chodzi o Damiana Nawrocika i Mieczysława Sikorę. Pierwszy w poprzednim sezonie występował w Arce Gdynia, a najlepiej spisywał się w Lechu Poznań. Sikora ma wypełnić lukę po Biskupie.

Trener Wesołowski nie ukrywa, że przydałby mu się środkowy pomocnik. - W naszej sytuacji pozyskanie drogiego piłkarza jest niewykonalne, dlatego czekamy na graczy z kartą na ręku - tłumaczy szkoleniowiec. Takim zawodnikiem miał być Sergio Batata, ale do podpisania kontraktu nie dojdzie. Piłkarz bowiem oblał testy medyczne. Podobno nie byłby w stanie wytrzymać spotkania pod względem kondycyjnym, a poza tym jest bardzo podatny na urazy.

Trener ŁKS-u dodaje, że kadra powoli jest zamykana. - Być może pojawi się jeszcze środkowy pomocnik - zdradza. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o Michała Łabędzkiego, którego Arka Gdynia chce wypożyczyć.