ŁKS: Uwaga na Czerkasa

Fot. Małgorzata Kujawka / AG

Piłkarze ŁKS-u do tej pory wygrywają tylko u siebie. Tym razem zmierzą się z GKP Gorzów, który ostatnio podpisał kontrakt z byłym zawodnikiem zespołu z al. Unii. A w tym sezonie nie wróży to niczego dobrego...


Podopieczni trenera Grzegorza Wesołowskiego dwa tygodnie temu zmierzyli się na wyjeździe z KSZO Ostrowiec. Przegrali, a gola strzelił im niechciany w Łodzi Adam Cieśliński. - Dla mnie był to bardzo radosny dzień, bo mogłem wreszcie udowodnić, że potrafię zdobywać gole - mówił po meczu były napastnik ŁKS-u. Dzisiaj na stadion przy al. Unii przyjedzie inny były ełkaesiak Adam Czerkas. Jego losy były inne, ponieważ po karnej degradacji zespołu zdecydował się odejść. Złożył do Wydziału Gier PZPN-u wniosek o rozwiązanie umowy. I wygrał sprawę.

Czerkas próbował załapać się w greckiej lidze, ale bez efektu. Później był na testach w Górniku Zabrze i Zagłębiu Lubin, ale ostatecznie zatrudnienie znalazł w GKP Gorzów. - Nie obawiam się wizyty w Łodzi - zapewnia Czerkas. - Spotkanie z ŁKS-em traktuję jak każde inne. Mogę zapewnić, zae ciśnienie zbytnio mi się nie podniesie.

Piłkarz nie ukrywa jednak, że jego nowa drużyna przyjeżdża do Łodzi po zwycięstwo. - Zrobię wszystko, aby pomóc kolegom w realizacji tego celu - zapowiada.

Tymczasem dla ełkaesiaków ostatnie dni były trudne. Atmosfera jest coraz bardziej nerwowa, bo drużyna traci punkty. Oliwy do ognia dolała wysoka porażka z GKS-em Katowice (1:4). W tym pojedynku zaskoczeniem była bardzo słaba postawa podstawowych dotychczas graczy.

Nastrojów nie poprawiły też rozmowy zawodników z szefami spółki w sprawach finansowych. Zakończyły się one fiaskiem, dlatego zawodnicy wciąż nie wiedzą, czy i kiedy dostaną zaległe pieniądze.

Dobre informacje są takie, że ŁKS zagra przeciwko gorzowianom w najsilniejszym składzie. Do kadry wracają bowiem pauzujący w poprzedniej kolejce za kartki Rafał Kujawa i Dejan Ognjanović. Może wystąpić także Tomasz Hajto, który w środę nie grał w Katowicach z powodu kontuzji kostki.

Dlatego w porównaniu do meczu w Katowicach należy spodziewać się sporych zmian w podstawowej jedenastce.

Największym problemem trenera Wesołowskiego jest postawa niezawodnego do tej pory Bogusława Wyparły, któremu w tym sezonie przytrafiły się już dwa poważne błędy (w Ostrowcu i Katowicach). Szkoleniowiec twierdzi, że rozmawiał z bramkarzem, ale o tym, czy zagra Wyprało, czy Jakub Skrzypiec, zadecyduje dopiero przed meczem.

Ustawienie obrony jest raczej łatwe do przewidzenia, bo na bokach zagrają Nerijus Radzius i Piotr Klepczarek, zaś w środku Marcina Adamskiego wesprze Hajto, który oprócz dobrej gry potrafi też zmobilizować kolegów do walki.

W ustawieniu preferowanym przez trenera Wesołowskiego rolę środkowych pomocników będą pełnić Robert Sierant i Mariusz Mowlik, a na bokach wystąpią Mieczysław Sikora i Janusz Wolański.

Wytypowanie piłkarzy w ataku również jest proste, bo zgodnie z zapowiedzią trenera od pierwszej minuty zagra Damian Nawrocik, który ma przełamać niemoc strzelecką zespołu. Drugim napastnikiem będzie więc Kujawa, który dobrze czuje się także w drugiej linii.

Co prawda na meczu z GKP liga się nie kończy, ale w sobotę łodzianie zagrają pod dużą presją. W tej rundzie wygrywają bowiem tylko na własnym boisku, a gorzowianie w trzech spotkaniach wyjazdowych zdobyli aż cztery bramki.

Sprzedaż biletów rozpocznie się w dniu meczu, czyli w sobotę - od godz. 12 będzie czynnych osiem kas. Spotkanie z GKP rozpocznie się o godz. 17.