ŁKS i Hajto kontra Górnik

Tomasz Hajto wraca do Zabrza pokonać swój dawny klub. Choćby ze względu na historię i dokonania ŁKS-u i Górnika ich sobotni pojedynek w Zabrzu będzie bez wątpienia hitem 14. kolejki pierwszej ligi. Faworytem meczu są zabrzanie, którzy zajmują pierwsze miejsce w tabeli.
Choćby ze względu na historię i dokonania ŁKS-u i Górnika ich sobotni pojedynek w Zabrzu będzie bez wątpienia hitem 14. kolejki pierwszej ligi. Faworytem meczu są zabrzanie, którzy zajmują pierwsze miejsce w tabeli. Drużyna z al. Unii traci do Górnika 12 punktów, ale ostatnio spisuje się bardzo dobrze. - Remis to nasze minimum - deklaruje trener Grzegorz Wesołowski, który w defensywie znów postawi na Tomasza Hajtę, mającego na pieńku z działaczami Górnika.

Rozmowa z Tomaszem Hajtą

Jerzy Walczyk: Szefowie klubu z Zabrza cały czas nie mogą Panu darować, że w poprzednim sezonie nie dotrzymał Pan dżentelmeńskiej umowy i zagrał w meczu przeciwko Górnikowi, mimo że podpisał Pan zobowiązanie, że tego nie zrobi.

Tomasz Hajto: Niech prezes Górnika dokładanie przeczyta mój kontrakt. Jest w nim napisane, że wszystkie spory będzie rozstrzygał Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej. Dlatego dziwię się, że tą sprawą ma się zająć sąd cywilny. Ale niech będzie. Do Górnika, klubu, nie mam żalu, tylko do jego działaczy i trenera Henryka Kasperczaka.

Podobno kibice Górnika nadal Pana bardzo lubią.

- Przecież wiedzą, że grałem w tym klubie w trudnych czasach, kiedy były kłopoty z wypłatami. Czasami czekaliśmy na nie nawet po pół roku, ale graliśmy. Mam spory sentyment do Górnika, bo w nim właśnie stawiałem pierwsze piłkarskie kroki i to z niego przenosiłem się do europejskiej piłki.

Wiosną w ekstraklasie górą był ŁKS. Jak będzie teraz?

- Jedziemy do Zabrza po trzy punkty. Górnik ma solidną drużynę, czego dowodem jest fakt, że w tym sezonie przegrał u siebie tylko jedno spotkanie i w siedmiu meczach stracił tylko pięć bramek. Postaramy się jednak sprawić niespodziankę i wygrać przynajmniej 1:0. Tym bardziej że ostatnio dobrze nam idzie. Wygraliśmy dwa mecze z rzędu, w których nie straciliśmy gola. Moi koledzy szczególnie w pierwszej połowie spotkania ze Zniczem Pruszków zagrali naprawdę znakomicie.

Można liczyć, że w Zabrzu zagracie tak odważnie jak ze Zniczem u siebie?

- Przede wszystkim chcemy pokazać dobry futbol. Mamy w składzie kilku młodych graczy, ale oni już teraz nie boją się wziąć na siebie odpowiedzialności za grę i zaryzykować. Do tego do niedawna naszą bolączką była słaba skuteczność, ale to już historia. Zdecydowanie lepsza gra naszych pomocników sprawiła, że napastnicy dostają więcej dobrych podań, po których padają gole. Na pewno w Zabrzu będzie ciekawie. Moim zdaniem potencjał obu drużyn jest porównywalny, dlatego zapowiada się emocjonujące widowisko.

Górnik to bogaty klub, a ŁKS cały czas ma kłopoty. I więcej mówi się o złej sytuacji organizacyjnej spółki niż o dobrych wynikach drużyny.

- Wierzę, że szybko się to zmieni i wszyscy zaczną mówić o tym, jak dobrze gramy. Mam nadzieję, że audyt sprawi, że władze miasta znajdą inwestora, który w końcu przejmie klub i drużynę.

Na jakie miejsce stać was w rundzie jesiennej?

- Po spotkaniu w Zabrzu czekają nas mecze, które powinniśmy wygrać. Wierzę, że szybko odrobimy straty do czołowych drużyn i po ostatniej kolejce w tym roku będziemy przynajmniej na czwartym, piątym miejscu w tabeli. I jeżeli później pojawi się sponsor, który wyłoży pieniądze na sprowadzenie dwóch, trzech nowych piłkarzy, to awans jest realny.