Kryzys ŁKS. Pożegnalny koncert, czyli obiecanki, cacanki

Władze Łodzi od pewnego czasu deklarują, że chcą pomóc ŁKS-owi. Na razie jednak pomoc ta polega tylko na obietnicach. Wczoraj zaproponowano bezpłatne oddanie Atlas Areny na koncert
W klubie z al. Unii dzieje się coraz gorzej. Ciągłe awantury między udziałowcami [Grzegorzem Klejmanem, Iloną Goszczyńską a Algimantasem Breikstasem - przyp. red.] o akcje sprawiły, że sytuacja stała się dramatyczna. Zdesperowani piłkarze zagrozili nawet strajkiem, który miałby polegać na odmowie wyjazdu na najbliższy mecz ligowy.

- Nie zostawimy stulatka na łasce losu. Szybko przyjdziemy z pomocną - zadeklarował dwa miesiące temu wiceprezydent miasta Włodzimierz Tomaszewski. Pierwszym krokiem do poprawy sytuacji miał być audyt. Raport trafił na biurko wiceprezydenta jeszcze we wrześniu, ale okazało się, że bez zgody zleceniodawcy i udziałowców nie można ujawnić jego wyników. - Nie możemy przystąpić do konkretnych rozmów z inwestorami, bo nie mamy zgody współudziałowców - kilka dni temu zakomunikował Tomaszewski. Według niego miasto ma firmy gotowe pomóc ŁKS-owi, ale nie może rozpocząć negocjacji, bo Ilona Goszczyńska i Mirosław Wróblewski, prezes stowarzyszenia ŁKS, nie chcą ujawnić wyników audytu. Kiedy zawodnicy zaprotestowali, Goszczyńska i Wróblewski zmienili zdanie. Wszystko więc wskazywało, że wczoraj Tomaszewski wreszcie przedstawi sytuację w spółce, a nawet poda nazwę ewentualnego inwestora.

Nic dziwnego, że konferencja wiceprezydenta wywołała wielkie zainteresowanie. I co? I nic... Tomaszewski kolejny raz poinformował, że władze miasta nie mogą przyjść z pomocą klubowi. Tym razem powodem są nieuregulowane sprawy własnościowe. To dziwne, bowiem już od dawna wiadomo, że nie wiadomo, kto naprawdę ma 99 proc. akcji sportowej spółki akcyjnej z al. Unii. Sytuację doskonale znał wiceprezydent Tomaszewski. Naciskany przez dziennikarzy przyznał, że za zgodą udziałowców miasto może przystąpić do wstępnych rozmów z inwestorami, jednak na definitywne rozstrzygnięcia będzie trzeba czekać, aż sąd rozstrzygnie, kto posiada akcje ŁKS SSA. Dlatego informacje o tajemniczej firmie, która w zamian za wybudowanie nowoczesnego stadionu i pomoc klubowi dostanie od miasta 10-hektarowe tereny przy al. Unii, trzeba uznać za chwyt propagandowy. Przecież nie rozpisano nawet konkursu na projekt i budowę obiektu. I jeszcze jedno - Tomaszewski oświadczył, że miasto nie jest zainteresowanie przejęciem akcji sportowej spółki.

Tymczasem ŁKS-owi pomoc finansowa potrzebna jest od zaraz. Na razie jedyną konkretną propozycją jest obietnica bezpłatnego wynajęcia Atlas Areny na charytatywny koncert. Dochód z niego mógłby zostać przekazany na utrzymanie drużyny. Ale do czasu jego zorganizowania klub może przestać istnieć. A wtedy koncert będzie tylko pożegnaniem ŁKS-u, klubu z ponad stuletnią historią.