ŁKS czekał na Gikiewicza od bardzo dawna

Łukasz Gikiewicz jest jednym z najlepszych piłkarzy ŁKS-u i pierwszej ligi. A jeszcze kilka miesięcy nikt go nie chciał...
22-letni napastnik, który do drużyny z al. Unii trafił latem, zdobył w tym sezonie sześć goli i jest drugim strzelcem zespołu (o jedną bramkę więcej strzelił Adrian Świątek). Gikiewicz ma za sobą grę w ekstraklasie, w poprzednim sezonie rozegrał w niej sześć meczów i zdobył jednego gola. Był wtedy zawodnikiem Polonii Bytom. Ale musiał odejść i miał spore problemy ze znalezieniem nowego klubu. Na wychowanka Warmii Olsztyn nie było chętnych. Gikiewicz był w kilku klubach na testach, ale dopiero tuż przed zamknięciem letniego okresu transferowego dołączył do drużyny z al. Unii. - To zasługa trenera Grzegorza Wesołowskiego, który wyciągnął do mnie pomocną dłoń - wspomina Gikiewicz. - Spotkaliśmy się cztery lata temu. Byłem wtedy na testach w Stali Głowno, ale do podpisania kontraktu nie doszło.

Tym razem się udało, bo po zaledwie dwóch sprawdzianach Wesołowski zdecydował się na podpisanie rocznej umowy z piłkarzem. - No i okazuje się, że dla obu stron była to bardzo dobra decyzja. Ja robię systematyczne postępy, a drużyna wciąż ma spore szanse na włączenie się do walki o ekstraklasę.

Dotychczas najlepszy mecz Gikiewicz rozegrał z Górnikiem Łęczna, w którym strzelił dwa gole. W rundzie jesiennej już dwa razy uratował drużynie z al. Unii punkty. Pierwszy raz w meczu z Flotą Świnoujście, kiedy doprowadził do remisu, oraz w sobotę w spotkaniu ze Stalą Stalowa Wola, w którym strzelił gola dającego trzy punkty.

W ŁKS-ie dawno nie było tak skutecznego i ważnego dla drużyny napastnika. - Wierzę, że Łukasza stać nawet na walkę o koronę króla strzelców pierwszej ligi - dodaje Wesołowski.

Na pewno przed Gikiewiczem przyszłość. Jest młody, wczoraj skończył zaledwie 22 lata, bardzo dobrze wyszkolony technicznie i ma doskonałe warunki fizyczne (188 cm wzrostu).

Jesienią w 12 ligowych spotkaniach Gikiewicz strzelił sześć goli, a cztery z nich w ostatnich sześciu. Ciekawostką jest fakt, że wszystkie sześć bramek piłkarz strzelał w ostatnich 30 minutach meczu.

Dla "Gazety"

Grzegorz Wesołowski

trener ŁKS-u

Łukasz to typowy środkowy napastnik, który doskonale czuje się w polu karnym i którego szuka piłka. Potrafi też znakomicie utrzymać się przy piłce, a jego dużym atutem jest również bardzo dobra gra tyłem do bramki. Ale ma też wady. Największa to brak ogrania w meczach o dużą stawkę. Gdyby częściej potrafił zachować więcej zimnej krwi, to moglibyśmy mieć na koncie przynajmniej trzy, cztery punkty więcej.

Od dawna był w kręgu mojego zainteresowania.

Mam nadzieję, że do klubu trafi w końcu sponsor i nasza sytuacja się polepszy. Wtedy przy pomocy Łukasza awansujemy do ekstraklasy. Działacze powinni jak najszybciej podpisać z nim nową umowę.