Wiosna + ŁKS = Rycerze Wiosny

Meczem z Wartą Poznań ełkaeasiacy rozpoczynają rundę wiosenną. A połączenie wiosny i ŁKS to...
Był maj 1932 roku. ŁKS gościł na swoim stadionie Ruch Hajduki Wielkie (dziś Chorzów), którego rozgromił 6:0. Późniejszy redaktor "Przeglądu Sportowego" Jerzy Zmarzlik, będący na meczu, był świadkiem rozmowy łódzkich kibiców, którzy o ełkaesiakach mówili z przekąsem "Rycerze Wiosny". 25 lat później - 7 kwietnia 1957 roku - łodzianie grając w dziesiątkę, pokonali 5:1 Górnika Zabrze.

Początkowo Zmarzlik nie chciał uwierzyć w wynik z Zabrza. Po chwili jednak przypomniał sobie łódzkich fanów sprzed dwóch dekad. Sprawozdanie z meczu postanowił zatytułować "Panowie! Czapki z głów - tak grają Rycerze Wiosny". I tak zostało do dziś. Tym bardziej, że ełkaesiacy zwykle właśnie wiosną spisują się lepiej.

Teraz meczem z Wartą rozpoczną rundę wiosenną. Do końca roku pierwszoligowcy rozegrają awansem jeszcze dwa spotkania rundy rewanżowej. Ełkaesiacy są na niezłej pozycji - zajmują szóste miejsce ze stratą trzech punktów do wicelidera tabeli Pogoni Szczecin. Cel drużyny to awans i to mimo kłopotów organizacyjnych, jakie od dawna ma klub. Kiedy piłkarze wychodzą na boisko, to o nich zapominają i ogrywają kolejnych rywali. Nie przegrali już siedmiu kolejnych meczów.

Zdaniem trenera Grzegorza Wesołowskiego szanse na awans do ekstraklasy ma pięć, może sześć zespołów. - Wytypowanie już teraz drugiego obok Widzewa pewnego kandydata do awansu można porównać do trafienia szóstki w Lotto - uważa Wesołowski. Chociaż... - Zobaczycie, że jeszcze zrobimy niespodziankę i wyprzedzimy nawet Widzew - dodaje nad wyraz optymistycznie.

Pierwszym krokiem do celu ma być zwycięstwo w Poznaniu nad Wartą. Łodzian czeka bardzo trudne zadanie, bo w tym sezonie komplet punktów na stadionie dzisiejszych rywali zdobyła tylko Pogoń. Ale w ostatniej kolejce Warta straciła u siebie punkty, remisując bezbramkowo z ostatnią w tabeli Stalą Stalowa Wola.

Ostatni tydzień nie sprzyjał dobremu przygotowaniu do meczu z Poznaniu. Marcin Adamski i Tomasz Hajto nie ćwiczyli z powodu grypy, a Damian Nawrocik opuścił dwa treningi z powodu mocnego przeziębienia. Na szczęście wszyscy mogą zagrać w Poznaniu.

Ełkaesiacy nie przegrali już trzech z rzędu spotkań na boiskach rywali. Jak to robią? - To nasza tajemnica - odpowiada Wesołowski. Jeśli dziś uda się wygrać, to teoretycznie jest możliwe, że drużyna z al. Unii wskoczy na drugie miejsce. To jednak na razie mało prawdopodobne, bo korzystne dla niej musiałyby być jeszcze wyniki w Ząbkach, Ostrowcu, Lublinie i Katowicach.

Mecz rozpocznie się o godz. 13.45.